login:

hasło:

zaloguj   |   rejestracja


Zapraszamy do galerii zdjęć "Łukta Dawniej".

30 Kwietnia 2012, godz: 15:40

Grudziądzka Jesień Poezji


Grudziądzka Jesień Poezji
XVII Ogólnopolskie Warsztaty Poetyckie
Grudziądz 2012
21-23 września

 Organizatorzy:
Biblioteka Miejska im. Wiktora Kulerskiego,
Stanisław Raginiak, literat.

           Zapraszamy do udziału w XVII Warsztatach Poetyckich Grudziądz 2011, które po raz drugi odbędą się w ramach Grudziądzkiej Jesieni Poezji w dniach 21 – 23 września.

           Chętni (w wieku od 15 do 30 lat) mogą już przysyłać trzy wiersze pocztą tradycyjną lub elektroniczną na adres: Stanisław Raginiak, ul. Skarżyńskiego 10/20, 86-300 Grudziądz lub s.raginiak@gmail.com Ostateczny termin nadsyłania utworów mija 31 sierpnia br.

           Do podpisanych imieniem i nazwiskiem utworów należy dołączyć krótką informację o sobie (wiek, wykształcenie, ewentualne osiągnięcia literackie oraz adres zwrotny). O zakwalifikowaniu na Warsztaty decyduje wyłącznie literacka wartość wierszy.

           Grudziądzką Jesień Poezji i  Warsztaty Poetyckie poprowadzą znani w kraju poeci.
 
           Osoby zakwalifikowane zostaną powiadomione o tym fakcie do dnia 15 września.

           Organizatorzy informują również, że koszty dojazdu, noclegu i wyżywienia pokrywają uczestnicy.

           W razie potrzeby można kontaktować się z panią Aleksandrą Ciżnicką, dyrektorem Biblioteki Miejskiej w Grudziądzu, tel. 056 46 202 01, e-mail: bibl@grudziadz.pl lub ze Stanisławem Raginiakiem (na podany wyżej adres poczty elektronicznej).


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

26 Kwietnia 2012, godz: 15:01

RAJD ROWEROWY



Na początku maja zostanie zorganizowany rajd rowerowy przez mego dobrego przyjaciela, czas około 4-5 h, zapewnione ciekawe krajobrazy i interesujące miejsca, wszystkich chętnych proszę wpisywać się w komentarzach, szczegóły na dniach. Wstępny kierunek Leśnictwo Tabórz. Trasa min. 20 km. Przewidywalnie ognisko/grill.


komentarze (3) gres: Wstępnie ustalony termin rajdu to 3 maja (czwartek).
Startujemy sprzed placu zabaw w Łukcie przy blokach o godzinie 10:00.
dodaj komentarz autor:wujek_dobra_rada edycja:gres

24 Kwietnia 2012, godz: 09:27

Stanisław Raginiak laureatem na festiwalu "Pisz i Śpiewaj Poezję"



Na IX Spotkaniu Laureatów Ogólnopolskich Konkursów Poetyckich i Poezji Śpiewanej w dniu 19 kwietnia 2012 r. w Kawiarence Artystycznej w Piszu Stanisław Raginiak zdobył główną nagrodę, Srebrną Monetę K.I. Gałczyńskiego, w Otwartym Turnieju Jednego Wiersza. Konkurs miał charakter ogólnopolski, w którym udział wzięło 26 poetów reprezentującyh jeden autorski wiersz. Jak laureat sam zaznacza: "To chyba mój największy sukces, ta nagroda bardzo liczy się w kraju".
Zwycięski wiersz pt. „Łzy nad Crow River" S. Raginiaka prezentujemy poniżej.




Łzy nad Crow River


Nigdy nie myślałem, że istnieje świat piękniejszy
od wymyślonego przez poetę.
Świat łączący w sobie stada bizonów i samolotów
i burze
przez swą potęgę potrzebne człowiekowi,
by nie zapomniał,
jak niewiele znaczy
nie tylko nad Crow River.

Nigdy nie myślałem, że jest we mnie jeszcze tyle miłości
do Elżbiety,
którą kiedyś w grudniową noc zlekceważyłem.

Zrozumiałem nad Crow River,
że świat jaki zastałem w 1952 roku
nie wziął początku ze mnie
i na mnie się nie skończy.

- Nocne spacery po kamieniach Crow River
pozwoliły zrozumieć,
że każda noc z twarzą do ściany świadczy o tym,
że jeszcze w krainie Us nie byłem.

- Są rzeczy i sprawy na świecie,
o których bizonom i samolotom się nie śniło…
- Są chwile w życiu tak bardzo dokuczliwe…
- By jednak zrozumieć ich istotę,
musi nam kogoś zabraknąć,
jak łez
nad Crow River.

Stanisław Raginiak     


Fotorelacja
Krótka fotorelacja z Turnieju oraz wizyta S. Raginiaka w Praniu, miejscu gdzie w latach 50-tych przebywał i mieszkał poeta K. I. Gałczyński.


komentarze (4) autor: Rzeczka Łukta jest rzeką mojego dzieciństwa z która wiąże się dużo wspomnień i nic tego nie zmieni. Takie jest moje przeznaczenie. dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

23 Kwietnia 2012, godz: 13:41

Rozbudowa placu zabaw


Już od rana trwa rozbudowa placu zabaw. Dzieci niebawem będą miały więcej urządzeń do zabawy.


komentarze (2) gosiaq: ciężko określić, jeszcze nie dokończyli. Widać drabinki, ruchomy most, nową huśtawkę - podwójną, oraz stawiam na linkę, z której można zjechać, bo nic innego mi to nie przypomina :) dodaj komentarz autor:gosiaq

18 Kwietnia 2012, godz: 21:36

Z cyklu wspomnienia...


Tak wpadłem na pomysł  o przypomnieniu o naszym utalentowanym mieszkańcu.

ALFRED MARKOWSKI ur. w 1930 r. w Ostrołęce, zamieszkiwał przez wiele lat w Łukcie, gdzie był zatrudniony w miejscowym GS jako robotnik. Był członkiem RSTK w Olsztynie od 1983 r. oraz przewodniczącym sądu koleżeńskiego. Debiutował wierszem pt. "Szkoła" na łamach gazetki szkolnej w 1947 r. we Wrocławiu. Oprócz wierszy pisał znakomite fraszki, utwory satyryczne i prozę wspomnieniową. Utwory swoje drukował na łamach "Gazety Olsztyńskiej", "Dziennika Pojezierze", "Twórczość Robotników", "Ziemi Ostródzkiej", "Kormoranie", "Nowym Wyrazie" itd. Jego fraszki były prezentowane na antenie PR. Jest laureatem wielu konkursów ogólnopolskich i regionalnych. Był członkiem Fundcji Stypendialnej im. Anny Domagały-Jakuć.

Oto kilka jego znakomitych fraszek:

ŻONA
niewolnica domowa

WĄŻ
wygibas bezłapy

REALISTA
To jest, że co jest

ROBOTNIK
Spartakusek klasowy

DYREKTOR
Zeusek gabinetek

WDOWA
ochotka powtórna

ZALOTNICA
biodrówka kołyska

LISTONOSZ
kangurek oczekiwany

PIJAK
zachwiej bezwietrzny

PRAWO KRYZYSU
to co mocno boli, przemija powoli

PRAWO DZIEWIC
dziwne to pojęcie: w stracie widzieć szczęście

PRAWO LENIA
do pracy z ostrożna, bo spocić się można

IZBA WYTRZEŹWIEŃ
to stopień awansu, od zalanej pały do trzeźwości chwały

FAKT
Nie ma na świecie cnoty,
by się opluć nie dała.
Nie ma również głupoty,
by obrońców nie miała.


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:wujek_dobra_rada edycja:gres

17 Kwietnia 2012, godz: 17:11

Sezon na głupotę


Gdy na dworze robi się cieplej to wtedy, niestety, zaczyna się
WIOSENNE ZAGROŻENIE POŻAROWE,
a dokładniej występuje problem wypalania traw.


Chciałabym ustrzec przed tą głupotą!

Nie dość, że występuje zagrożenie dla ludzi, to jeszcze zagrażamy w ten sposób zwierzętom.
Często traci się kontrolę nad ogniem, wtedy obejmuje on większe terytorium, którego już nie potrafimy opanować! Kontakt z ogniem to nie zabawa!

Podkreślam, że
WYPALANIE TRAW JEST NAPRAWDĘ NIEBEZPIECZNE, ALE TEŻ NIEDOZWOLONE! 

Grozi to grzywną do 5000 zł lub karą aresztu.


komentarze (2) obserwator: najwięcej ginie owadów dodaj komentarz autor:malina edycja:gres

15 Kwietnia 2012, godz: 16:26

Czy chciałbyś, aby odbył się kolejny motopiknik? Wyniki sondy.


Wyniki sondy:
Czy chciałbyś/chciałabyś, aby w 2012r. odbył się kolejny motopiknik w Łukcie? Czy wziął/wzięła byś w nim udział?

Oddano 61 głosów.

Specjalnie na zlecenie organizatorów przeprowadziliśmy sondę odnośnie przyszłości kolejnego Motopikniku. Jak przedstawiają wyniki, większość naszych internautów chciałaby, aby odbył się kolejny zmotoryzowany zjazd w Łukcie. Pomimo entuzjazmu ponad połowy, istnieje spora część osób, którym najwyraźniej ryk silników i zapach spalin niebardzo odpowiada. Jak te wyniki przełożą się na plany organizatorów? Myślę, że niebawem możemy spodziewać się odpowiedzi.


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

15 Kwietnia 2012, godz: 15:17

Najpopularniejsza Jednostka OSP


Gazeta Ostródzka organizuje głosowanie na najpopularniejszą Jednostkę OSP z
podostródzkich gmin. Wśród nich znajduje się nasza jednostka OSP ŁUKTA.

Zapraszamy wszystkich sympatyków strażaków ochotników do wspólnej zabawy.

Aby zagłosować trzeba wysłać:

SMS o treści gs.osp.16 na numer 71051 (Koszt 1,23 zł z VAT za SMS)

bieżące wyniki głosowania


komentarze (2) malina: obserwator, więcej informacji na temat innych jednostek na pewno znajdziesz na stronie gazety.
A co do plebiscytu tu chodzi o NAJPOPULARNIEJSZĄ a nie o "najlepszą" w zawodach :)
dodaj komentarz autor:malina edycja:gres

13 Kwietnia 2012, godz: 16:21

Projekt z klasą


źródło: http://nowaera.pl/

Zachęcamy do głosowania na projekt edukacyjny nr 00088 - "Kocham Cię Warmio!" Projekt będzie realizowany w budynku Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Łukcie, na sali rehabilitacyjno-sportowej, a zaprezentowany pod koniec maja 2012 roku. Więcej informacji pod tym linkiem.

Głosowanie trwa do 15 kwietnia!


komentarze (8) autor: Na Warmii było więcej polskości /religia/? dodaj komentarz autor:gosiaq edycja:gres

13 Kwietnia 2012, godz: 10:56

Sprzątanie brzegu


"Przerąblowcy" zapraszają!

Zapraszamy do wspólnego sprzątania brzegu kąpieliska nad "Budką"
Akcja odbędzie się w dniu 14 kwietna (w sobotę) o godzinie 15.00
Zabierzcie ze sobą prócz dobrego humoru:

  • grabie,
  • worki na śmieci
  • kawałek kiełbasy-odpalimy ognisko.

komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:malina edycja:gres

7 Kwietnia 2012, godz: 12:07

Wesołego Alleluja!


Zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy,
odpoczynku w rodzinnym gronie, tęczowych pisanek,
smacznego jajka, mokrego dyngusa,
a w koszyczku wielkanocnym samych niespodzianek,

życzy zespół Łukta-City


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

4 Kwietnia 2012, godz: 10:59

Gdy myślę… Łukta (15) - Wielkanoc (z toporkiem w tle)


Gdy myślę… Łukta
Wielkanoc (z toporkiem w tle)


          W niektórych dziedzinach i sprawach gmina Łukta jest konserwatywna, dlatego w dzisiejszej refleksji postanowiłem napisać dytyramb na cześć lokalnych strażaków. Bardziej może tych, którzy już odeszli do Krainy Wiecznych Nie-Pożarów, niż tych, którzy muszą od czasu do czasu chwycić za motopompę, wąż, sikawkę i pilarkę, bo albo trawy płoną palone bezmyślnie, albo zwarcie instalacji w stodole, albo grom z nieba wznieca ogień. Strażackie poświęcenie – w odczuciu niektórych tych mundurowych – jest dla nich pośmiertną ekspiacją. Możliwe, do końca na tym się nie znam. Na pewno jednak wierzę w wieczny żywot ludzkiej duszy. Strażackiej przede wszystkim, bo dla mnie ich walka z czerwonym kurem jest tożsama ze zmaganiem się z ogniem piekielnym!
          Łukciańskich strażaków cenię nie tylko za ich odwagę. Także za wierność tradycji kościelnej. Wszak to oni, jak pamiętam, chyba od zawsze, w Wielką Noc stoją na straży Grobu Chrystusa i trzymają wartę. Po dwóch szeregowych (może nawet i podoficerów) stoi po 20-30 minut na „baczność” i strzeże Grobu przed Złym. To bardzo trudne zadanie. Proszę dla sprawdzenia stanąć w takiej postawie i nie ruszać się 5 minut. Zrozumiecie Czytelnicy, że nie sposób to znieść. A co dopiero pół godziny!
          Dawniej, gdy w Łukcie był może jeden telewizor, no, może dwa, strażacy też pilnowali Grobu. Wśród nich byli moi sąsiedzi, wujkowie, starsi bracia stryjeczni i cioteczni. Wszyscy oni byli kochani, bo nam gówniarzom też czasem dali POSTAĆ. Szczególnie wtedy, gdy w remizie na dobre odchodziła gra w baśkę i pokera, a w ciasnej sali, od papierosów, w powietrzu można było powiesić siekierę. Do tego dochodziły opary i smród alkoholu. Do dziś nie mogę pojąć, jak zmieniano wartowników? Kto tak naprawdę pilnował Grobu. Do północy na pewno my, gówniarze, ale kto potem? Jako nastolatek kręciłem się miedzy stołami         rozhazardowanych poskramiaczy ognia. Pamiętam ich mętne oczy i zaciętość na twarzy. Liczyła się każda wygrana (a jeszcze bardziej przegrana) złotówka.
          W karcianej zawziętości nikt nie słuchał szefa, nie było chętnych do zmiany straży. Zatem sięgano po „rezerwę”, czyli po nas, młokosów. Ubierano nas w strażackie mundury, na głowy nakładano przyduże hełmy, a toporki dyndały nam do samej ziemi. Podnieconych i nieco wystraszonych prowadzono do kościoła i stawiano na „baczność” przy Grobie. Pamiętam, że niektórzy mdleli po kilkunastu minutach. Inni siadali w ławce, gdy było im słabo. Byli wśród nas i tacy, którzy potrafili wystać kwadrans a nawet dłużej. Tym też było ciężko, bo oprócz normalnej męczarni, rozśmieszani byli przez kolegów i koleżanki. Każde spojrzenie na kościół groziło paroksyzmem śmiechu. Dziewczyny puszczały oko, chłopacy robili durnowate miny (jak u Gombrowicza). Bywało, że „strażak” nie wytrzymał i zachichotał na cały kościół, to wtedy nie wiadomo skąd pojawiał się proboszcz Molitoris i trzymając w rękach pasek robił porządek…            
          „(Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”. (…)” Ewangelia wg św. Jana.
          Bywało, że ksiądz wygonił młodzież z Domu Bożego. Miał też pretensje do najważniejszych strażaków, że dzieci stawiają przy grobie Chrystusa. Ogniomistrz jeden i drugi bił się w piersi, przepraszał. Molitoris przebaczał, a za rok wszystko było po staremu.
          Dziś, gdy bywam na mszy rezurekcyjnej przyznam, że z podziwem patrzę na dużą grupę łukciańskich strażaków (są w niej też ochotnicy z pobliskich wsi). W duchu gratuluję im konsekwencji. Niewątpliwie należy podkreślić to duże przywiązanie do tradycji. Mierzi mnie zawsze tylko w epilogu mszy, gdy proboszcz dziękuje strażakom i… organistemu. Lata płyną, a tu bez zmian. Może w tym roku będzie poprawnie.
          To tyle o strażakach z OSP Łukta.
          I jeszcze kilka zdań o beznadziejnych, nie tylko z powodu zimy, lokalnych drogach w mojej rodzinnej wsi. Ostatnio, gdy wjechałem samochodem do centrum, o mały włos nie straciłem podwozia. Dziura na dziurze! Fatalna wizytówka gminy! Myślę sobie, że może naczelna władza przeczyta tę refleksję i chociaż w święta zarumieni się ze wstydu. Wiem, wiem, te drogi nie są w gestii gminy. A co to mnie obchodzi. Wjeżdżam do Łukty, zatem drogi są Łukty, nie Ostródy, czy  Olsztyna. W innych gminach jakoś radzą sobie z dziurami!         
          I ostatni wątek na święta.
          Powstaje dom kultury. Miejmy nadzieję, że rozwój szeroko pojętej wiejskiej kultury nie zakończy się w mojej wsi w dniu inauguracji.
          Niestety, obawiam się, że przy obecnym potencjale intelektualnym i predyspozycjach osób odpowiedzialnych za tę materię w mojej rodzinnej gminie, na nic dobrego się nie zanosi.  

Stanisław Raginiak

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.

© Ilustacje: Grzegorz Malinowski



komentarze (4) gres: Z roku na rok giną nasze barwne tradycje. Być może przez to, że telewizja nas ogłupia i rozleniwia. Dzisiaj ważniejszym wydaje się złożenie życzeń na facebooku niż beztroskie oblewanie się wodą w Śmigus-dyngus, czy zabawa stukania się pisankami.
W większości obrzędy wielkanocne można poznać już tylko z opowieści.

Ktoś może mi powiedzieć: "takie czasy". Ale czy za te czasy nie odpowiadamy my sami?

Przyznaję się, że i ja w tym roku zaniedbałem trochę tradycję. Martwi mnie, że właściwie nikt tego nawet nie dostrzegł...

Cieszę się natomiast, że kolejny rok z rzędu udała mi się moja mała, przedświąteczna wyprawa po bazie nad rzekę.
dodaj komentarz autor:gres

30 Marca 2012, godz: 10:28

XIII Powiatowa Wystawa Rękodzieła Ludowego


fot. lukta.wm.pl

XIII Powiatowa Wystawa Rękodzieła Ludowego organizowana przez Urząd Gminy Łukta i Starostwo Powiatowe w Ostródzie.

Jak co roku w sali rehabilitacyjno-sportowej w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Łukcie wyeksponowana będzie Wystawia Rękodzieła Ludowego. Jak można przeczytać na ogłoszeniu: "Głównym celem Wystawy jest prezentacja zanikającej już, obrzędowej twórczości ludowej i rękodzieła ludowego, oraz zachęcenie dzieci, młodzieży i dorosłych do kultywowania tradycji ludowych i rękodzielniczych. Mamy nadzieję, że inicjatywa nasza przyczyni się również do popularyzacji twórczości ludowej i zintegruje jej zwolenników w powiecie."

Termin dostarczania prac przez naszych lokalnych artystów mija 30 marca 2012 roku o godz. 1600. Natomiast wystawę zwiedzać będzie można w dniach od 2 do 13 kwietnia 2012 roku. Ostatniego dnia, zakończenie wystawy uwieńczy uroczystość, podczas której wystawcom wręczone zostaną nagrody.


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres

18 Marca 2012, godz: 11:13

"Babskie awantury"


       W minioną sobotę (17 marca 2012r.) po raz kolejny mogliśmy obejrzeć przedstawienie młodzieży szkolnej pt. "Babskie awantury" wystawione z okazji Dnia Kobiet. Autor oraz reżyser sztuki, Pan Maciej Maniewski, oraz jego podopieczni z koła teatralnego ponownie stanęli na wysokości zadania i zaprezentowali nam wyjątkowy i pełen profesjonalizmu spektakl. Podczas występu zaistniały drobne problemy techniczne, które nie dość, że dostarczyły większych emocji to również pokazały wyjątkowe przygotowanie aktorów oraz ich umiejętność improwizacji. Całe wydarzenie miało miejsce na sali rehabilitacyjno-sportowej w szkole w Łukcie.

      "Babskie Awantury" to sztuka, przy której mogliśmy naprawdę szczerze się pośmiać, a nawet i pośpiewać :)

       Przedstawienie cieszyło się ogromnym zainteresowanie, co widać było po sali zapełnionej po brzegi. Ludzie obecni w ten sobotni wieczór naprawdę świetnie się bawili.

       Dla tych, którzy nie mogli obejrzeć; informacja: sztuka będzie wystawiona po raz kolejny 24 marca (sobota) o godz. 19.00. Naprawdę gorąco zachęcamy do obejrzenia tej świetnej i pełnej humoru sztuki.

Zapraszam do galerii zdjęć


komentarze (2) autor: Jest reżyser i zarazem autor sztuki, są aktorzy, jest zadowolona widownia, będzie niedługo scena w nowo budowanym Domu Kultury. Czyli będzie teatr. dodaj komentarz autor:malina edycja:malina

14 Marca 2012, godz: 09:06

Gdy myślę… Łukta (14) - Taka miłość…


Gdy myślę… Łukta
Taka miłość…

         
          Przez kilkanaście lat grałem w zespole muzyczny w Łukcie. Najpierw jako 16-latek  na marakasach (duże grzechotki). Trząchałem nimi w remizie strażackiej na zabawach, na dancingach w „Kormoranie”, na potańcówkach we Florczakach, Wynkach, Dągu, Ramotach i Molzie. Oj, natrząchałem się. Proszę sobie wyobrazić takie trząchanie od ósmej wieczorem do piątej rano. Przez pierwsze grania tak weszło mi to w krew, że trząchałem rękoma nawet wtedy, gdy nie miałem marakasów. Jak Charlie Chaplin, gdy dokręcał śruby…
          Dopiero po roku usiadłem do prowizorycznej perkusji. Mój debiut splótł się z dożynkami w Koziej Górze. Grałem wtedy z bratem Andrzejem i dwoma Jaworszczakami, Edkiem i Witkiem. Mieliśmy grać od dwudziestej do szóstej. Szybko się okazało, że nasz repertuar wystarczy zaledwie na około dwie godziny. W sumie mieliśmy opracowanych trzynaście kawałków, od „Piękne życie spędzają kowboje” po „Nie płacz kiedy odjadę”. Rozwiązanie znaleźliśmy szybko, po prostu wydłużyliśmy czasowo utwory i w ten sposób grania mieliśmy na cztery godziny.
          W upływie czasu pomogli nam wtedy zabawowicze. Około północy wywiązała się bójka między mieszkańcami Koziej Góry a „gośćmi” z innych wsi. Walka na pieści, sztachety i brony trwała na tyle długo, że większość ludzi zapomniała, co graliśmy i najspokojniej w świecie mogliśmy znowu zacząć od „Piękne życie spędzają kowboje”. Pijane towarzystwo specjalnie nie przejmowało się ubogością naszej muzycznej propozycji. Owszem, ktoś czasem rzucił podczas słusznie należącej się nam przerwy, że mamy grać, albo oddać forsę, ale myśmy się tym nie przejmowali. W sytuacjach skrajnych wołaliśmy dyrektora, który popijał z kompanami w innym budynku. Szef pegeeru wgramoliwszy się na prozaiczną scenę szybko uspokajał towarzystwo, grożąc, że jak komuś nie podobają się muzykanty, to niech sobie radia posłucha. Bywało, że dyrektor najbardziej krewkich straszył zwolnieniem z pracy.
          No to graliśmy w Koziej Górze te swoje umpa-umpa, raz lepiej, raz gorzej. Czasem ja odwalałem solówkę, a ludzie tańczyli. Nieważne, że inne instrumenty milczały, istotny był rytm: um-ta-ta, albo bum-ta-ta…
          To właśnie podczas jednej z perkusyjnych solówek dostrzegłem dziewczynę wyjątkowej urody. Szybko przerwałem wywijanie pałkami i poprosiłem Edka, żebyśmy zagrali „Nie płacz kiedy odjadę” (muszę dodać, że do Koziej Góry przyjechaliśmy wozem konnym). Sentymentalny, ckliwy, wręcz dramatyczny utwór chyba zadziałał na dziewczynę, bo puściła do mnie oko. Chyba się jej spodobałem. W kolejnej przerwie podszedłem do niej i umówiłem się na spotkanie po dożynkowym graniu.
          Koledzy z zespołu wrócili do Łukty jakimś rozdygotanym, pordzewiały żukiem, a ja i Grażyna poszliśmy nad pobliskie jezioro. Siedzieliśmy jakiś czas bez słowa. W końcu ona powiedziała, że się we mnie zakochała od pierwszego wejrzenia. Ja powiedziałem jej to samo. Po tych słowach niestety zasnąłem ze zmęczenia. Po przebudzeniu zauważyłem, że jestem przykryty jakimś swetrem. W jego kieszeni znalazłem kartkę ze słowami: „Nie chciałam Cię budzić. Wracam do domu. Mieszkam w Ględach. Wiem, że jesteś z Łukty, jakoś Cię odnajdę”.
          Z trudem podniosłem się z ziemi, słońce stało wysoko. Wróciłem do wsi, z której do domu miałem ponad siedem kilometrów. W uszach ciągle słyszałem „Nie płacz kiedy odjadę”.
          Zatrzymałem się dopiero na mostku koło Chudego Dworu, napiłem się wody z rzeki. I wtedy usłyszałem: „Jak mogłeś zostawić mnie samą nad jeziorem?” Spojrzałem w stronę wielkiej wierzby. Grażyna, ubrana w białą suknię, poprawiała oburącz włosy. „To ty mnie zostawiłaś”, odpowiedziałem i próbowałem się do niej zbliżyć. Na próżno. Każdy mój krok oddalał ją o taką samą odległość. To było dziwne. Bardzo dziwne. Chciałem ją poprosić, by się nie ruszała. Ale ona wtedy rozłożyła szeroko dłonie i zmieniła się w łabędzia. Za moment poszybowała nad polami w stronę Komorowa. Pobiegłem za nią.
„Zamiast grać, położyłeś się za perkusją! Co ty sobie wyobrażasz?!”, nerwowo odezwał się Edek. „Czy nie widzisz, że ludzie się denerwują?”
Spojrzałem w stronę sali. Nie było ścian, podłogi. Tylko jezioro i łabędzie.  
                 

Stanisław Raginiak

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.

© Ilustacje: Grzegorz Malinowski




komentarze (1) autor: Jeżeli to była miłość to mam nadzieję, że usiłowałeś ją szukać dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

                                      
                                      
                                

 


copyright © lukta-city.pl
autor: Grzegorz Malinowski