login:

hasło:

zaloguj   |   rejestracja


Zapraszamy do galerii zdjęć "Łukta Dawniej".

14 Lipca 2011, godz: 17:29

Pieski do adopcji


 

 

Witajcie!

Jest nas dziesięcioro. Szukamy domu i opieki.

Za 3 tygodnie możesz nas zaadoptować otrzymując za to 200.

 

Rekompensata części kosztów utrzymania jest możliwa dopiero w przypadku umieszczenia szczeniąt w tymczasowym przytulisku przy oczyszczalni ścieków w Łukcie lub schronisku w Ostródzie (zgodnie z Uchwałą Rady Gminy Łukta Nr XLVIII/253/2010 z dnia 12 października 2010 r. w sprawie wprowadzania Gminnego programu zapobiegania bezdomności zwierząt domowych na terenie Gminy Łukta opublikowanej w Dz. Urz. Woj. War.-Mar. Nr 170 z 2010 r., poz. 2212)

link do uchwały

kontakt: (89)6 475 070 (wewnętrzny 41) Referat Gospodarki Terenowej

 

Psiaki są kundelkami. Matka psiaków jest średniej wielkości.


komentarze (4) kropka_duza: dokładnie nie oddajac je nie wiadomo czy trafia w dobre rece i co pozniej wlasciciel z nimi zrobi...słodziaki moze i sie skusze dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

14 Lipca 2011, godz: 08:01

Gdy myślę... Łukta (8) - Premedytacja i… szlachetność


Gdy myślę… Łukta (8)
Premedytacja i… szlachetność

 

Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny,
            sprzeciwia się naszym sprawom,
            zarzuca nam łamanie prawa,
            wypomina nam błędy naszych obyczajów.

                                Pismo Święte Księga Mądrości



          W roku milenijnym w Dębicy w kościele odbył się koncert muzyki Krzysztofa Pendereckiego (mam nadzieję, że łukcianin podpisujący się bodzio wie, kto to taki). By doszło do tego artystycznego wydarzenia, żona kompozytora zadała sobie sporo trudu, aby pozyskać pieniądze. Nie było to łatwe, ale dzięki dobrym ludziom udało się. Piękny był to koncert, opowiadał mi kolega z tego miasta (w którym notabene urodził się autor Dies irae). Zanim jednak zabrzmiały pierwsze dźwięki, wcześniej przez pół godziny miejscowa władza witała zaproszoną… władzę. Wymieniano posłów, senatorów, prezydentów, burmistrzów i chyba dwóch wójtów (sic!). Dopiero pod koniec przypomniano sobie o kompozytorze… Gdy ucichły ostatnie alikwoty i towarzystwo udało się na bankiet, okazało się, że Krzysztof Penderecki odjechał w siną dal.  

 

O kocham Kraków, bo nie od kamieni
przykrościm doznał - lecz od żywych ludzi,
nie zachwieje się we mnie duch ani się zmieni,
ani się zapał we mnie nie ostudzi,
to bowiem z Wiary jest, co mi rumieni
różanym świtem myśl i co mię budzi.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - stanę na szczycie.

  

          To wiersz Stanisława Wyspiańskiego o Krakowie, a właściwie krakowiakach. Nie trzeba być znawcą poezji, by pojąć, że nie miał łatwego życia jeden z najgenialniejszych Polaków. Jego „Wesele” to dramat przed którym klęknie każdy, kto ma choć odrobinę oleju w głowie.

          Nic zatem nowego i zdrożnego w tym, że i ja (chociaż nie jestem godzien nawet czyścić butów Pendereckiemu czy płyty grobu Wyspiańskiego) obrywam od moich pobratymców. Widać tak musi być. Widać tak jest zawsze, gdy zabiera się głos publicznie, gdy pod słowami krytyki umieszcza się swoje nazwisko. Wbrew zwyczajom cywilizowanego świata jednak jest to, że moi interlokutorzy, wylewając na mnie pomyje, kryją się pod pseudonimami… Czyżby zabrakło im odwagi, by się podpisać?
          Proszę, aby adwersarze nie doszukiwali się w moich wypowiedziach czegoś, czego w nich nie ma. Moja krytyka nie wynika ze złośliwości, kompleksów czy zawiści. Piszę jedynie o tym co jest wykoślawione, spaczone, niedobre w łukciańskiej, gminnej rzeczywistości.
I będę to robił nadal.
          Proszę zauważyć, że nikogo nie obrażam. Zwracam jedynie uwagę na niewłaściwie wykonywaną pracę, na braki – najogólniej mówiąc – w sprawach samorządowych i, jak ostatnio, w kwestiach redaktorsko-edytorskich. I mam do tego prawo, jak każdy obywatel tego kraju.
          Hej, ukryci pod pseudonimami kąsacze (od kąsać)! Nie sztuka obrazić, obrzucić błotem. Jakaż to dla was satysfakcja?! Enigmatyczni moi przeciwnicy, przypominacie kundelki, które wyskoczywszy z krzaków ugryzą, a po chwili z podwiniętym ogonem znikają z oczu. Nawet nie wiem, z jakiej jesteście zagrody, posesji?
          Kąsacze czytający moje refleksje, musicie wiedzieć o jednym: nie piszę dla zarobku, w każdej chwili mogę zamknąć ten literacki epizod. I będę miał święty spokój.
          Dlaczego tego nie robię?
          Odpowiedź jest prosta: nie wszyscy mnie potępiają. Część osób przyznaje mi rację. To ci z wyobraźnią. To ci, którzy widzą szerzej, głębiej. Których, tak jak mnie, boli na przykład urzędnicza nonszalancja, brak kompetencji, chamstwo, umysłowe ograniczenie, brak szacunku dla innego człowieka, nieprzestrzeganie ogólnie przyjętych norm współżycia. To ci, którzy są bardziej wyczuleni na ludzką krzywdę.
Właśnie ci wrażliwi i nadwrażliwi są dla mnie najważniejsi. 
          Moi Drodzy Kąsacze, nie ma świata jednolitego w odbiorze. Jednak jako ten, który o Łukcie napisał wiele stron, (nierzadko chwalebnych), mam chyba prawo zwracania uwagi na te sprawy, które bolą, denerwują mieszkańców. Sami zresztą mówią mi o tym. Ba, słyszę dużo więcej (i boleśniej) o niektórych aspektach życia w Łukcie i gminie. Pewnie przyjdzie na nie czas w refleksjach.
          Mogę zadać banalne pytanie: a niby dlaczego dotąd nikt z Łukty i okolicy nie zaczął  pisać refleksji? Innych w treści niż moje, takich wydumanych wiejskich peanów na cześć i chwałę wielu osób i spraw? (Grzegorz pewnie by się zgodził.) Odpowiadam (można się ze mną nie zgodzić): trzeba po prostu wiele problemów widzieć szerzej, z innej perspektywy i… umieć o nich pisać. To tylko z pozoru jest łatwe. Jest jeszcze druga istotna rzecz, na imię jej  o d w a g a. A z tym bywa różnie. Przecież wyraźnie napisałem poprzednio, że w Łukcie i okolicy absolutna większość mieszkańców jest koincydencyjna pod względem etyki, honoru  i… czupurności (jeśli ta ostatnia w ogóle występuje).
          Wierzę jednak w ludzi młodych, którzy w krainie mojego dzieciństwa i młodości nie powinni być szablonowi, nijacy! Bez ikry, wyobraźni i odrobiny cywilnej odwagi! Wiem, że tacy są. Nie tylko w Łukcie. Świat – nawet ten najbliższy nam – trudno zmienić, ale przynajmniej trzeba próbować.
          Byłem kilka tygodni temu na festynie w Łukcie. Pomijając jakąś tam treść artystyczną, cała reszta przypominała socjalistyczną, odpustową rzeczywistość. Dla niektórych osób z tej wsi świat stoi w miejscu. Niestety. Dlatego stwierdzam, że w mojej gminnej wsi można by pokusić się o nieco ambitniejsze propozycje kulturalne, a nie serwować głośną muzykę do późnej nocy i… browar.  Jarmarczne to widowisko. Żenujące. 
          Naturalnie, atrakcyjność festynu zależy głównie od organizatorów. Jednak czy tylko? A może społeczeństwo od lat akceptuje ten kicz, tę żenadę z dwóch powodów: po pierwsze – lepszy rydz niż nic, po drugie – takie „igrzyska” są absolutnie adekwatne do naszych potrzeb.
          Mogę machnąć ręką na łukciańską rzeczywistość, żyjcie sobie jak uważacie. Mam co robić w życiu, mam nad czym myśleć. Zamiast przez kilka godzin pisać refleksje mógłbym na przykład dokończyć książkę F. S. Collinsa Język Boga albo posłuchać zespołu Dream Theater lub Ozric Tentacles. Dlaczego tego nie robię? Ano dlatego, że Łukta jest miejscem z którego wyszedłem i jest dla mnie ważna. Życzę sobie, aby moi adwersarze zrobili tyle dobrego dla tej wsi, co ja. Aby rozsławiali Łuktę przynajmniej w takim stopniu, co ja. Wiem,  dziś ten fakt jest jeszcze mało dostrzegalny, ale z czasem… Niech moi „wrogowie” jedno sobie uświadomią, że jak świat światem każda miejscowość znana jest szerzej (geograficznie i turystycznie) jedynie przez nietuzinkowe jednostki, które w niej żyją (żyły) lub przez wpisane w nią jakieś szczególne miejsca historyczne (dziś jeszcze można dodać cykliczne organizowanie imprezy... Chyba w Jonkowie koło Olsztyna ludzi przyciąga rzucanie podkową w telewizor. Mało oryginalne, ale ludzie przyjeżdżają). Nawet notoryczni piwosze z Łukty wiedzą, że gdyby nie jeziora i lasy nikt nie zaglądałby w ten zakątek kraju.
          Nikt przecież nie będzie tu zjeżdżał po to, by poznać sfrustrowanego bodzia i jemu podobnych.
          I już prawie na koniec, Kazimierz Matan powiedział: „Z przebaczeniem jest jak z jazdą samochodem po zmroku – przy mijaniu ktoś pierwszy musi zmienić światła z długich na krótkie”.
          Zapewniam wszystkich życzących mi jak najgorzej, że zawsze pierwszy zmieniam światła. I ani trochę nie jestem zły na tych, którzy mnie obrażają. Już się do tego przyzwyczaiłem… Zapyta ktoś, jak można normalnie żyć, gdy tak napadają z lewa i prawa, z przodu i tyłu? Można. Albowiem świat nie składa się głównie z ludzi budzących się z zaciśniętą pięścią i pianą na twarzy. Wręcz przeciwnie, więcej jest tych, których przebudzeniu towarzyszy uśmiech.    
          Zawsze w sytuacji werbalnej, gdy mój rozmówca uznaje tylko swoje racje, przypominam sobie zdanie mojego przyjaciela Kazimierza Brakonieckiego, poety i prozaika z Olsztyna: Do rozmowy potrzebny jest partner.
          Zapewniam wszystkich czytających tę refleksję, że nie jestem fanem sentencji Heinricha Heine: „Powinno się wybaczać swoim wrogom, ale nie wcześniej, niż zostaną powieszeni”. Poeci na pewno bywają pamiętliwi, czasem kreślą autograf na czyjeś twarzy, ale nie są małostkowi, złośliwi. Sztuka uszlachetnia. Ignorancja natomiast każdemu rozsądnemu człowiekowi kojarzy się ze… słomą w butach. Nawet, gdy są z krokodylej skóry.  
          Pozdrawiam wszystkich, którzy myślą podobnie jak ja. A tych, którzy mają odmienną filozofię informuję, że w najbliższą sobotę i niedzielę (16/17) będę na terenie gminy Łukta. I jestem w stanie spotkać się z każdym, kto chciałby przedyskutować ze mną jakąkolwiek kwestię związaną z moimi refleksjami (już napisanymi lub przyszłymi).
          I chociaż z racji pisania nie zawsze jestem odbierany jako szlachetny rycerz Zakonu Poetów i Prozaików, to zapewniam każdego chama i człowieka kulturalnego, że w razie  potrzeby stanę w obronie swoich racji do walki pieszej lub konnej (to tak z okazji kolejnej rocznicy bitwy pod Grunwaldem). 
(Można się ze mną umówić przez Grzegorza Malinowskiego.)

e-mail: lukta-city@wp.pl (przyp. red.)

Stanisław Raginiak   

 

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.



komentarze (9) marix39: Dlaczego S.Raginiak wyjechał z Łukty?Nurtowało mnie to pytanie wielokrotnie.Do dzisiaj. dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

4 Lipca 2011, godz: 21:43

Zakaz kąpieli!


UWAGA!

zakaz kąpieli nad jeziorem Gil i Isag.

 

W jeziorach Gil ( Kotkowo ) oraz Isąg ( Pelnik; Worliny ) w gminie Łukta zakwitły groźne dla zdrowia sinice. W związku z tym służby sanitarne wprowadziły tam tymczasowe zakazy kąpieli - do odwołania.


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gosiaq

3 Lipca 2011, godz: 22:37

Zawody strażackie w Łukcie


Zawody strażackie w Łukcie

          2 lipca odbyły się gminne zawody strażackie. Wydarzenie miało miejsce w Łukcie na boisku klubu sportowego Warmiaka Łukta. Mimo niesprzyjającej aury (przez całe zawody padał deszcz) zawodnicy oraz zawodniczki dzielnie walczyli, tradycyjnie, w dwóch konkurencjach: sztafeta pożarnicza 7x50m oraz ćwiczenia bojowe. A oto jak przedstawiają się wyniki zawodów:

mężczyźni

I miejsce - OSP Florczaki
II miejsce - OSP Ględy
III miejsce - OSP Łukta
IV miejsce - OSP Worliny

 

kobiety

I miejsce - OSP Łukta
II miejsce OSP Florczaki
III miejsce - OSP Ględy

 

chłopcy

I miejsce - OSP Ględy
II miejsce OSP Łukta

 

 

 

dziewczęta

I miejsce - OSP Florczaki
II miejsce - OSP Łukta

 

 

A oto składy drużyn OSP z Łukty: 

mężczyźni 16+ lat:

 Artur Sujkowski
Kamil Popielarski
Krzysztof Florkowski
Mateusz Piotrak
Dominik Czerwiński
Mateusz Owsianka
Adam Zdonek
Robert Dobrosielski
Sławomir Owsianka

 

kobiety 16+ lat:

Dominika Borowska
Marta Witkowska
Magda Kopeć
Małgorzata Tońska
Karolina Florkowska
Marta Wojcinowicz
Monika Głażewska
 

Paulina Malinowska

 

chłopcy 12-15 lat:

Marek Zimoń
Krzysztof Kopeć
Szymon Olszewski
Jacek Zbierowski
Grzegorz Zbierowski
Patryk Budziński
Damian Owsianka
Piotr Jankowski

 

 

dziewczęta 12-15 lat:

Julita Rzeszotarska
Walentyna Forzan
Klaudia Forzan
Natalia Wojtowicz
Monika Trzcińska
Wioleta Kurtiak
Adrianna Szubierajska
Klaudia Niedbalska

 

Zdjęcia z zawodów znajdują się w naszej galerii pod tym linkiem.

Jeśli interesują cię zasady oraz regulamin zawodów strażackich zajrzyj pod ten link.

 


komentarze (10) taaa: przepraszam bardzo ale powtórka Ględ też nie była na miejscu. Czyja to wina że za pierwszym razem nie poradzili sobie z zadaniem ??
jest to tylko ich wina że nie umieli posługiwać motopompą* !! ; ]]]]]
dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

2 Lipca 2011, godz: 09:02

Gdy myślę... Łukta (7) - Trzy letnie obrazki



Gdy myślę… Łukta (7)
Trzy letnie obrazki

          Pierwszy, drogowy: z kosą i sekatorem (i pomocą jednej pani) w samo południe w sobotę 26 czerwca ruszyłem na obrzeża Molzy. Postanowiłem wykosić, zlikwidować chaszcze ograniczające widoczność kierowcom. Najpierw zabraliśmy się za koszenie i wycinanie krzaków przy drodze dochodzącej do ostródzkiej trasy. Miałem (mieliśmy) zamiar zrobić to już wcześniej, bo wyjeżdżając z tej wsi trudno bezpiecznie (chwasty szczególnie ograniczają, pole widzenia z lewej strony) włączyć się do ruchu. Praca nie  trwała więcej niż pół godziny i od razu poprawiła się widoczność i bezpieczeństwo. Chwilę później skosiłem pokrzywy i inne chwasty, tudzież dziko rosnące krzewy na łuku molziańskiej drogi. Teraz kierowcy dużo lepiej widzą nadjeżdżający z przeciwka inny pojazd. Kolejne minuty wysiłku. Jest zdecydowanie lepiej. Teraz nie tylko ja mogę jechać bezpiecznie.
          Zastanawiające jest jedno: czy rzeczywiście aż ktoś z poza gminy musiał zająć się wycinaniem pokrzyw i dziko rosnących krzaków? Czy rzeczywiście nikomu z miejscowych kierowców (że o urzędnikach nie wspomnę) one nie przeszkadzały? Nikomu nie przyszło do głowy, by zrobić z tym porządek? Zwykłe lenistwo czy… polskie podejście do sprawy: a niby dlaczego ja mam to zrobić, niech zajmie się tym ktoś inny?
          Zapewniam, że takich zakrętów w gminie Łukta, gdzie bezpieczeństwo jazdy jest zagrożone mamy dużo więcej. Powiem tak: chwilami aż mi wstyd, gdy zbliżam się od Ostródy do mojej rodzinnej miejscowości, a co tu dopiero mówić o estetyce dróg prowadzących do innych wsi. Mam nadzieję, że tubylcy (raczej chyba młodzi) chwycą za kosy i sekatory i zrobią porządek na innych wyjazdach i podjazdach. W końcu latem do naszej gminy zjeżdża sporo turystów i… jak ją widzą, tak o niej mówią.
          Drugi, gazetowy: wpadł mi w ręce pierwszy numer Z życia gminy. Przejrzałem, później poczytałem, a jeszcze później zabawiłem się w korektora. Wypadło kiepsko. Już na pierwszej stronie pod tekstem podpisanym przez wójta mamy dwa rażące potknięcia. Pierwszy błąd jest w pierwszym zdaniu, po przecinku mamy dużą literę. Wypadało też – w tej wójtowskiej odezwie – słowo „mieszkańcy” napisać (przez szacunek) z dużej litery. Tekst jest mało klarowny. Nie bardzo wiadomo czy mieszkańcy oczekują lepszej prezentacji gminy przez organa władzy, czy przez redakcję? Nie zabrałem ze sobą gazetki (niezbyt trafnie użyto tego określenia, słowo takie zawsze kojarzy mi się z gazetką szkolną). W wielu tekstach (ŻADEN NIE JEST PODPISANY NAWET INICJAŁAMI, A TO KAŻDEMU CZYTAJĄCEMU KOJARZY SIĘ JEDNOZNACZNIE…), widać pseudo-dziennikarską indolencję. Albo inaczej – amatorszczyznę!
          Z doświadczenia wiem, że to nie sztuka wydać raz na jakiś czas (w przypadku Z życia gminy nie wiadomo czy to będzie miesięcznik? kwartalnik?) gazetkę. Od przypadku do przypadku. To nie ja wymyśliłem, że na każdą publikację trzeba mieć pomysł, wyznaczyć sobie redakcyjną drogę. Bo co będzie dalej? Następny numer za rok? Od wielkiego dzwonu?! Z życia gminy wydano na kredowym papierze, zdjęcia są barwne, to kosztuje. Zatem tym bardziej jako były łukcianin nie chciałbym się wstydzić za amatorsko redagowane artykuliki. A w pierwszym numerze jest ich większość. Życzę (enigmatycznym, wstydzącym się swych nazwisk) redaktorom więcej profesjonalizmu w pisaniu i większego szacunku dla czytelnika. W końcu gazetka wychodzi za pieniądze podatników. I chociaż ja do nich nie należę, to jednak chciałbym kiedyś pokazać tę publikację poza granicami gminy Łukta i powiedzieć do kogoś znajomego: zobacz, jak świetnie redagowana jest samorządowa gazeta w mojej wsi. Czy tego doczekam? Wątpię. Pisanie to ciężka i żmudna praca. Nawet jeśli związana jest stricte z tzw. odfajkowywaniem spraw samorządowych, bez silenia się na reportaż czy chociażby felieton, bo tu koniecznie trzeba znać arkana dziennikarstwa! Zastanawiam się pisząc kolejną refleksję, co będzie, gdy redaktorom zabraknie lokalnych tematów? Hm, może trzeba będzie ruszyć w teren i posłuchać co w trawie piszczy. A piszczy i to niemało… Nawet zgrzyta.  
          Trzeci, jazgotliwy: na koniec w nieco  innym tonie, ale też nie za wesoło, o tak zwanych imprezach weekendowych i… psach. Gdy wieczorem (a nawet nocą) wędruję po drogach i polach rozsianych wokół Łukty, niejednokrotnie w piątek i w sobotę, męczą odgłosy alkoholowych biesiad dochodzące z różnych miejsc. Ostatnio imprezowano w Wynkach. Kobiece piski i krzyki, głośna muzyka roznosiły się po okolicy grubo po północy. Byłem dwa kilometry od towarzystwa. Nocą hałas się jeszcze potęguje, ale żeby słychać go było z takiej odległości? Czy tak zachowują się cywilizowani ludzie? Myślę, że nawet w epoce dzikusów w moich rodzinnych stronach było ciszej. Głośna muzyka, krzyki, przekleństwa, słychać to nazbyt często. Zastanawiam się, czy niektórzy ludzie pamiętają, że istnieje jeszcze coś takiego jak kultura, czy odchodzi już ono do lamusa? Czy może to dla niektórych jedyny sposób na relaks? Dotyczy to zarówno przyjezdnych jak i  miejscowych.
          Kolejna sprawa to psy, których w każdej wsi jest pod dostatkiem. Dygresja: planowałem w wieku emerytalnym wrócić do Łukty lub jej okolic. Jednak im bliżej emerytury, coraz częściej zastanawiam się czy to ma sens. Jazgot stwarzany przez czworonogi jest nie do wytrzymania, nie obowiązuje ich cisza nocna. Uciążliwe szczekanie i ujadanie trwa często do północy, a bywa że do rana. I to nie tylko w Taborzu, Komorowie czy Wynkach, także w Łukcie. „Najweselej” jest w pobliżu szkoły, gdzie w ostatnich latach wybudowano najwięcej domów. Tam to dopiero mamy psią kakofonię! Zastanawiam się nieraz, jak ludzie mogą tu mieszkać i jak to znoszą? A marzył mi się mały domek w tej mieścinie. Jeszcze mam czas na podjęcie decyzji, ale wszystko wskazuje na to, że chociaż lubię psy, to ich nadmiar, a szczególnie ich ujadanie zweryfikują moje osadnicze plany.
          Raz i drugi zdarzyło mi się po dwudziestej drugiej zwrócić komuś uwagę, żeby uciszył psa. Bardzo tego pożałowałem. Pewna pani z Łukty rzuciła mi w twarz: „Chyba pies jest po  to, żeby szczekał! A jak się panu psy nie podobają, to na bezludną wyspę trzeba się wyprowadzić!” Dobrze, że mnie nie poszczuła. Nie mogę pojąć, jak ludzie bywają  bezmyślni. Czy nie rozumieją, że nawet w dzień nieustające szczekanie może być dokuczliwe i  przeszkadzać sąsiadowi? Pewnie zrobiono by porządek z nocnym (i nie tylko) ujadaniem czworonogów, gdyby odważnych ludzi było więcej. My, Polacy, wolimy pogderać, poprzeklinać pod nosem, niż zwrócić uwagę sąsiadowi w tej lub innej kwestii. Często fałsz jest dla nas ważniejszy od prawdy. Dla świętego spokoju wolimy się męczyć…
          Powie ktoś, że nie mam o czym pisać. Nieprawda. Jest mnóstwo tematów, które jeszcze tu poruszę. Gdybym uważał, że psi problem prześladuje tylko mnie, dałbym spokój. Ale tak niestety nie jest. Coraz częściej słyszę, że ktoś w gminie powinien zająć się hałasem wszczynanym przez czworonogi. I wcale nie chodzi o to, by psy sobie nie poszczekały, bo to niemożliwe. Jednak należy walczyć z takimi właścicielami Reksów, którzy uważają, że ich pies ma prawo szczekać kiedy chce i ile chce. 
          I dlatego proszę się nie dziwić moim (skromnym) marzeniom, że którejś letniej nocy chciałbym posiedzieć za wsią i popatrzeć na gwiazdy, ale bez wszechobecnych wrzasków pijanego towarzystwa, muzyki disco polo i nieustającego szczekania psów.
          Aha, na koniec mam jeszcze pytanie do urzędników gminnych: czy wszyscy właściciele płacą podatek za swojego czworonoga?                                      

Stanisław Raginiak   

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.
©
Ilustacje: Grzegorz Malinowski




komentarze (8) outsider: ;-D dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

1 Lipca 2011, godz: 18:12

Dożynki


Informacja 

Uprzejmie zawiadamiam mieszkańców sołectwa Łukta, że w dniu 3 lipca 2011 r. o godz. 18:00 w świetlicy OSP w Łukcie odbędzie się zebranie wiejskie dotyczące przygotowania i organizacji dożynek gminnych w 2011r.

Wszystkich mieszkańców sołectwa serdecznie zapraszam.

Sołtys


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gosiaq edycja:gres

28 Czerwca 2011, godz: 17:41

FireShow


FireShow

Nauka tańca z ogniem


Ruszają zapisy na naukę FireShow.

Chcesz poszerzyć swoje umiejętności i zdolności,

aktywnie i interesująco spędzić wolny czas,

dostarczyć sobie oraz widzom rozrywki oraz pozytywnych emocji?

Zgłoś i zapisz się na warsztaty!

 

 

Czym jest FireShow?

To rodzaj pokazu wymagający manipulacji płonącymi przedmiotami. Zazwyczaj obiekty te posiadają jeden lub więcej nasiąkliwych końców (podobnie jak pochodnia), które są moczone w paliwie i podpalane. 

Pokazy ogniowe często połączone są z elementami tańca klasycznego, nowoczesnego. Niejednokrotnie wplatane są elementy akrobatyki lub teatru. Często towarzyszą temu nie tylko starannie przygotowane stroje, ale odpowiednia choreografia i otoczka w postaci przedstawienia konkretnej historii.

źródło:wikipedia

 

 

Zgłoszenia na warsztaty można dokonać

 Uwaga nowy e-mail e-mail'owo: Horoszczuk@wp.pl  

telefonicznie: 605 154 265

 

Więcej informacji pod ww. adresem e-mail oraz numerem telefonu!



komentarze (2) jasiu: Przepraszam że nie odpisywałem na e-maila ... ale wyjechałem i nie miałem dostępu do internetu . dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

28 Czerwca 2011, godz: 17:20

Festyn i zawody strażackie


 

 

Wójt Gminy Łukta,

Zarząd Oddziału Gminnego

Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP

w Łukcie



Zapraszają

Na gminne zawody sportowo-pożarnicze,

połączone z festynem

dnia 2 lipca 2011r o godz. 16.00

na stadionie  w Łukcie .

 

Przebieg zawodów:

•    Sztafeta pożarnicza 7x50m.
•    Ćwiczenie bojowe.
•    Wręczenie pucharów, dyplomów, nagród.
 

W międzyczasie zapewniamy atrakcje:

•    Stoiska balonowe
•    Kiełbaskę z grilla
•    Watę cukrową
•    Zabawę z udziałem DJ z Olsztyna
•    Koniec festynu 200

 


komentarze (5) gosiaq: 'to jest wszystko bez sensu!' dodatkowe kłótnie i DESZCZ :) dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

18 Czerwca 2011, godz: 12:13

Gdy myślę... Łukta (6) - Odwaga czy tchórzostwo?



Gdy myślę... Łukta (6)
 ODWAGA CZY TCHÓRZOSTWO?


        Frapująca i zaskakująca dyskusja jaka wywiązała się na forum po mojej ostatniej refleksji dodała mi sił, wzmocniła wiarę, że w mojej rodzinnej wsi są jeszcze jednostki, które nie chcą się pogodzić z wszechobecnym i zasiedziałym tam marazmem.
        Odezwali się odważniejsi, tchórzliwi jak zawsze siedzą w kryjówkach i czekają aż burza minie. Tak jest najwygodniej.
        Różnica miedzy człowiekiem odważnym a tchórzliwym jest głównie taka, że ten pierwszy próbuje zmienić dookolny świat, walczy ze złem, a ten drugi wszystko ma w nosie, bo wszystkiego się boi. 
        W ostatniej swojej powieści „Ćwokowampiria” opisałem polskie społeczeństwo lat 90-tych i obecnych, już po 2000 roku. Nieciekawy to obraz. Szczególnie źle opisałem różnego typu urzędników, którzy jakby nagminnie w ostatnich latach dobierani są do kolektywów samorządowych nie na zasadzie kompetencji, ale przeróżnych kuriozalnych decyzji prezydentów, burmistrzów i wójtów. Kolesiostwo, zależności służbowe na różnych „dowódczych” szczeblach, sztuczne etaty dla kogoś znajomego z powiatu lub województwa, wykonywanie poleceń partyjnych, zatrudnianie rodzin znajomych polityków, wspólne, dziwne interesy władzy! Wszystko to prowadzi do ponurego obrazu naszej administracji. Wymyślono nawet skrót dla określenia pracownika samorządu. Mówi się o nim BMW, bierny, mierny, ale wierny. Taka urzędnicza miernota, która niewiele potrafi, ale za to ma świetny układ z szefem. Pensje niemałe, ale tylko dla tych od BMW. Ambitny i niepokorny pracownik, mający swoje zdanie, nie pasuje większości prezydentom, burmistrzom i wójtom. Na takiego się poluje, szuka powodu do pozbycia się go.
         I tak oto z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok psuje się nam ta nasza kochana Polska. Psuje, bo polityka weszła już wszędzie. Wagony pieniędzy idą miesięcznie na utrzymanie wielu  niekompetentnych urzędników.
        W prywatnej firmie taka pozbawiona kompetencji osoba straciłaby posadę. Co też ja piszę! Nikt by jej przyjął.  Prywatny pracodawca płaci za pracę, pomysły, kreatywność, dyspozycyjność, czasem całodobową. Szef liczy każdą złotówkę, bo generalnie większości firmom się nie przelewa. Natomiast w administracji państwowej, samorządowej nikt  specjalnie na etatach nie oszczędza, bo nie płaci ze swojego. Nie trzeba się specjalnie rozglądać, by to dostrzec.
         Rośnie nam armia nieudaczników, zauszników, leni i pozbawionych własnego ego pracowników. I nic i nikt tego nie powstrzyma. Trwa era szczurów. Najważniejsze wartości ludzkie poszły na bok!
        Stanisław Lem powiedział: „Chamów może nie przybywa, ale mają się coraz lepiej”.
        Rozmawiałem niedawno z lekarzem, starszym już człowiekiem, dla którego Józef Piłsudski jest jednym z największych, najważniejszych Polaków. Gdy zapytałem patomorfologa, co sądzi o rodakach, odpowiedział: „Nie wiem, jaki jest Polak”. Hm, pomyślałem, gdy spojrzy się na naszą historię, trudno o spokój ducha, wewnętrzną normalność. Wojny, rozbiory, zabory... Ostatni skończył się 21 lat temu. Może jest za wcześnie, by mówić o polskiej normalności, o w miarę wykształconym i kulturalnym obywatelu. Pewnie tak. Nie znaczy to jednak, że dziś wszyscy mamy akceptować zło, bylejakość, kłamstwo i kumoterstwo. Dawać przyzwolenie arogancji i chamstwu. Akceptować tandetę w każdym wydaniu.   
        Ze złem, w każdej postaci, trzeba walczyć.

        I dopiero teraz, po tym dość skomplikowanym (tak myślę) wstępie, wrócę do początku dzisiejszej refleksji.
        Panie (podpisującą się ZACIEKAWIONA też) i Panowie, którzy odwiedzacie stronę Grzegorza, dziękuję Wam za Wasz, sprzeciw przeciwko łukciańskiemu marazmowi, często też nonszalancji władzy. Nie ma większej satysfakcji dla pisarza (że użyję tego zwrotu),   niż to, że poruszył czyjeś serce i umysł. Wiem, cudów nie dokonamy. Czasem na najmniejsze zmiany trzeba czekać latami. Ale cenię ten Wasz niepokój, te obawy, że inne wsie, gminy żwawo idą do przodu, a Wasza (i moja) gmina przysnęła. Może pewnego dnia ktoś usłyszy wasz głos i – nie obrażając się – zaprosi na rozmowę. Mam taką nadzieję.
        Wam, młodszym, powiem jedno: w Łukcie nigdy nie było wyrazistej postaci, najmniejszego autorytetu (no, może w okresie mojej podstawówki i trochę później był nim – nie tylko dla mnie - nauczyciel matematyki, Paul Podralski).
        Łukta, jak sięgam pamięcią, zawsze była nijaka. Znaczy l u d z i e. Nikt nie odważył się unieść głowy ponad inne. Chodzili też wszyscy tymi samymi drogami. Łukta zawsze była bez wyrazu, mglista i bezbarwna. 
        Wyjątki były nieliczne. Niestety. Fredek Markowski (zmarł), wspomniany już P. Podralski… The End. Jak u The Doors. 
        Myślę, że Łukta może być inna, bardziej nowoczesna, barwniejsza. Wszystko zależy od mieszkańców. Od ich społecznej świadomości i odpowiedzialności za ten skrawek Ojczyzny.
        I dlatego umiarkowanie cieszę się z dyskusji na forum Grzegorza. To już coś! Pierwszy zaczyn, który świadczy o tym, że jeszcze nie wszyscy machnęli ręką, zobojętnieli.

        Gdyby nie Grzegorz Malinowski chyba nigdy nie zabrałbym publicznie głosu w sprawie mojej wsi, gminy. Bo niby – gdzie? Poświęciłem Łukcie wiele stron w swoich książkach, ale kto je czyta? Ledwie kilka osób. 
        Zapewniam Was, że w życiu warto być odważnym i prawdomównym. Za to się czasami płaci, ale za to lustro nie jest nam straszne.  
        Chciałbym dożyć lepszych dni dla mojej wsi.
        Naszej bylejakości, zaślepienia, egocentryzmu, egoizmu i braku zaangażowania nie zagłuszą kosiarki regularnie koszące trawniki ani dym weekendowych  grilli.
Wieś to my.
Jaka ona jest, jest naszą zasługą.
Jaka ona będzie – zależy w dużej mierze od Was Młodych.   

Stanisław Raginiak   

 

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.
©
Ilustacje: Grzegorz Malinowski




komentarze (10) autor: Diagnoza odnośnie gminy Łukta i samej Łukty została postawiona, recepta wystawiona, tylko co z lekarstwem. Lekarstwo w postaci "młodych ludzi" zdobywa wiedzę w miastach i z reguły tam zostaje, gdyż znajduje tam pracę, często również tzw. drugą połowę, a tym samym miejsce do życia. dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

16 Czerwca 2011, godz: 18:59

Pociski przeciwpancerne w Łukcie


Pocisk przeciwpancerny

(zdjęcie: ostroda.wm.pl)

 

W Łukcie w okolicy jeziora Korwackiego znaleziono dwa pociski przeciwpancerne, na które natknął się jeden z mieszkańców - zapewne to nie pierwsze i nie ostatnie. Pociski posiadały jeszcze materiał wybuchowy! Przed przyjazdem saperów, funkcjonariusze z PP Łukta zabezpieczyli teren.

Przypominamy, że "niewypałów" nie można dotykać, czy też przenosić w inne miejsce - pierwsze co - zawiadom Policję!


komentarze (2) gres: Pociski tego typu oraz innych można znaleźć również w Worlinach. Jest ich mnóstwo wokół brzegów jeziora.
Kiedyś ze znajomymi znaleźliśmy 2 pociski niedaleko hotelu Masuria. Oczywiście powiadomiliśmy odpowiednie służby: policję, a oni saperów.
dodaj komentarz autor:gosiaq edycja:gres

16 Czerwca 2011, godz: 09:29

Ogłoszenia Fundacji Rozwoju Regionu Łukta


 

Ogłoszenia z FRRŁ

 

 

 

Szansa na aktywne życie. Wypożyczalnia rowerów.

 

Fundacja Rozwoju Regionu Łukta realizuję projekt pn. "Wypożyczalnia rowerów - szansą na aktywne życie" współfinansowany z Unii Europejskiej, ze środków Europejskiego Funduszu Rolnego na Rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich w ramach działania 413 "Wdrażanie lokalnych strategii rozwoju" objętego Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013, którego głównym celem jest zwiększenie atrakcyjności turystyczno - rekreacyjnej obszaru LSR. Od dnia 17 czerwca br. rozpoczyna swoją działalność wypożyczalnia rowerów, z której mogą korzystać mieszkańcy i turyści. Wypożyczalnia posiada 20 rowerów dla różnych grup wiekowych (dorośli, młodzież, dzieci) oraz dodatkowe akcesoria (kaski, foteliki, torby, pompki, oświetlenia itp). Cena za wypożyczenie roweru na 1 h to 1 zł. Zapraszamy wszystkich chętnych. Bliższe informacje można uzyskać w Fundacji Rozwoju Regionu Łukta, ul. Mazurska 30, 14-105 Łukta , Tel. 89 647 51 84, e-mail: rower@frrl.org.pl lub na stronie www.rowery.frrl.org.pl.


Barbara Gałązka

Fundacja Rozwoju Regionu Łukta

89 647 51 84

 

 

* * * * *

 

Łukta. Stypendia "Równe Szanse".

 

Ruszyła kolejna edycja Funduszu Stypendialnego "Równe Szanse". Wnioski stypendialne można składać do końca lipca br. w siedzibie Fundacji Rozwoju Regionu Łukta. Młodzież z gmin Łukta, Gietrzwałd, Miłomłyn, Morąg oraz Ostróda spełniające kryteria ma szanse otrzymać stypendium o wartości 2 tys. zł rocznie lub 3800 zł rocznie studenci.

Kryteria dostępu:

 - Kontynuacja nauki w trybie dziennym;
 - Średnia ocen na ostatnim świadectwie szkolnym 4,0 uczniowie szkół ponadgimnazjalnych oraz studenci; 4,5 tegoroczni absolwenci gimnazjum;
 - Średni dochód na członka rodziny w ciągu ostatnich 6 m-cy max 800 zł netto;
 - Ponadto oceniana jest aktywność społeczna młodych ludzi na rzecz środowiska lokalnego oraz szczególne osiągnięcia.


Szczegóły na stronie internetowej www.frrl.org.pl oraz w siedzibie Fundacji Rozwoju Regionu Łukta, nr tel. 089 648 58 87.

 

Dorota Tarazewicz

Fundacja Rozwoju Regionu Łukta

 

* * * * *

 

Łukta. Stypendia Pomostowe.

 

Uwaga studenci I roku studiów stacjonarnych! Od 1 lipca rusza  kolejna edycja Stypendiów Pomostowych. Osoby zainteresowane proszone są o  zgłoszenie się do Fundacji Rozwoju Regionu Łukta do 30.06.2011 r. Liczy się kolejność zgłoszeń!.
Kryteria, które należy spełnić:

 - Miejsce zamieszkania na terenie gmin Łukta, Gietrzwałd, Miłomłyn, Morąg oraz Ostróda;
 - Ukończona szkoła ponadgimnazjalna w bieżącym roku;
 - Osiągnięty na maturze wynik minimum 105 pkt. Do obliczenia punktów służy algorytm zamieszczony na stronie internetowej www.stypendia-pomostowe.pl. Kandydat bierze pod uwagę jedynie przedmioty zdawane PISEMNIE ale na obydwu poziomach i mnoży je odpowiednio przez 0,4 lub 0,6 a następnie sumuje wszystkie punkty ;
 - Średni dochód na członka rodziny  max 970 zł netto;
 - Przyjęcie na dzienne studia magisterskie realizowane w trybie jednolitym lub dwustopniowym na polskiej państwowej uczelni posiadającej uprawnienia magisterskie;
 - Rekomendacja Fundacji Rozwoju Regionu Łukta. Tylko osoby rekomendowane są uprawnione do aplikowania on-line.

 

Wysokość stypendium wynosi 500 zł miesięcznie.

Szczegóły w siedzibie Fundacji Rozwoju Regionu Łukta, nr tel. 089 648 58 87.

Osoba do kontaktu: Dorota Tarazewicz.

 
 

* * * * * 
 

Wioski tematyczne

 

Wioski tematyczne, które kreowane są przy wsparciu Fundacji Rozwoju Regionu Łukta rozwijają się z każdym miesiącem. Grupa mieszkańców z Mostkowa ("Kraina Wyobraźni"), Idzbarka ("Wioska Pana Twardowskiego"), Łukty ("Wioska Lipowych Skrzatów") i Starych Jabłonek ("Kraina Kwitnących Jabłoni") uczestniczyła w wizytach tematycznych w "Miejscach z Duszą" czyli miejscowościach tematycznych tworzonych przy wsparciu Elbląskiego Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Pozarządowych m.in. w: Podgrodziu, Kadynach, Kamionek Wielki, Łęcze, Frombork. Podczas wizyt w poszczególnych wsiach mieszkańcy spotkali się z przedstawicielami miejscowości, zapoznali się z historią, uczestniczyli w warsztatach tematycznych np. robienie maskotek czy  wiatraczków, smakowali specjały oraz wymieniali się doświadczeniami. Ważnym elementem wizyt było podziwianie pięknych i malowniczych terenów oraz zwiedzanie zabytków, a także uczestniczenie w różnych grach terenowych. Wizyty były okazją do integracji i aktywizacji osób uczestniczących w projekcie oraz poznania funkcjonowania innych wiosek tematycznych.

Kolejnym etapem będą organizowane przez wioski plenery tematyczne (imprezy) na które już dziś serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców i turystów. Pierwsza impreza odbędzie się 25 czerwca br. w Mostkowie pod hasłem " Noc Świętojańska". Następna 06 sierpnia 2011 roku w Łukcie "Dzień Lipowego Skrzata".

Projekt "Od pomysłu do wioski tematycznej tylko jeden krok" współfinansowany jest ze środków Programu Operacyjnego Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.


Barbara Gałązka

Fundacja Rozwoju Regionu Łukta

 



komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

15 Czerwca 2011, godz: 16:30

Skandal - I moto piknik Łukta


 

SKANDAL!!!

 

W tym tygodniu pojawił się pierwszy numer gazetki łukciańskiej. W gazetce zamieszczono informację na temat zorganizowanego przez naszą grupę ZAJECHANI.COM.PL I Moto Pikniku. Informacje zamieszczone przez redakcję nie były uzgadnianie z orgaznizatorami pikniku, oraz w żaden inny sposób nie skontaktowano się z nami w celu otrzymania pozwolenia na napisanie tego artykułu. Tekst zamieszczony w gazetce jest w skrócie skopiowany ze strony Łukta-city.pl, który jest zaprzyjaźniony z naszą organizacją - od redakcji łukta-city nie dostali również żadnych pozwoleń na kopiowanie zdjęć i tekstu. Redakcja przypisuje zasługę zorganizowania imprezy władzom gminy, co jest oczywiście kłamstwem. W artykule nie ma żadnej wzmianki na temat, kto i gdzie zorganizował motopiknik (a miał on miejsce u jednego z organizatorów TOKAMOTO na terenie prywatnym, gdzie za stworzenie takiego toru musiał zapłacić).

Prawda jest taka, że władze naszej gminy jak i nasza policja odradzały organizowania I moto pikniku. Proste, nie ma imprezy, nie ma problemu. Nie pomogli nam w żaden sposób. Imprezę zorganizowaliśmy sami na terenie prywatnym. Zebraliśmy potrzebne pieniądze od sponsorów z naszej miejscowości oraz z Ostródy, którym raz jeszcze DZIĘKUJEMY. MotoBracia przyjechali na imprezę po naszym zaproszeniu. Wszystko załatwialiśmy sami, a lekko nie było i cały obowiązek oraz odpowiedzialność spadła na nas - mimo, że przyszliśmy z prośbą o pomoc do władz gminy.

GMINA NIE MIAŁA Z TĄ IMPREZĄ NIC WSPÓLNEGO!

Oburzające i niesmaczne jest podpisywanie się pod czymś, przy czym się nie pomogało ani trochę, wręcz przeciwnie. Sporo problemów mieli też nasi koledzy, niemal każdy był legitymowany przez policję.


Uważamy, że jeśli chodzi o artykulik w najnowszej, kolorowej gazetce, to powinno być napisane kto rzeczywiście był organizatorem I Moto Pikniku.

Domagamy się sprostowania w najbliższym numerze "Z życia gminy". Jeśli to nie nastąpi, wstąpimy na drogę prawną.

 

Następnym razem, jeżeli gmina zechce zapromować się kosztem czyjejś imprezy, dobrze byłoby, aby jej przedstawiciele w odpowiednim momencie doszli do porozumienia z pomysłodawcą (wydaje się nam, że wielu chcących coś zrobić na pewno wejdzie w fuzję z urzędem).

Podpisywanie się pod imprezą, w której nie miało się żadnego udziału jest po prostu brzydkie.

 

Z poważaniem

Organizatorzy Moto Pikniku

ZAJECHANI.COM.PL



komentarze (5) autor: W tym miejscu należy przypomnieć powiedzenie "sukces ma wielu ojców itd. Takie podszywanie się, nie powinno zniechęcać organizatorów pikniku. Robicie coś dobrego dla ludzi i to się liczy. Pozdrawiam dodaj komentarz autor:reeder edycja:gres

13 Czerwca 2011, godz: 12:53

Wyjazd do Aviżenia na Litwie w ramach wymiany


 


Wyjazd do Aviżenia na Litwie
(5  km od Wilna) dla dzieci i młodzieży,
od 12 do 19 lat w ramach wymiany.


Termin wyjazdu – 22-28 sierpień 2011r.

 

W programie zwiedzania -  Wilno i Troki :
•    Katedra
•    Wieża Gedymina
•    Ostra Brama i Cudowny Obraz
•    Stare Miasto
•    Park Belmond
•    Góra Trzech Krzyży
•    Cmentarz  Rossy
•    Kościół Św. Piotra i Pawła
•    Uniwersytet Wileński
•    Basen
•    Zamek na wyspie na jeziorze w Trokach

 

Koszt wyjazdu 350 zł,  i obejmuje;
•    Nocleg w internacie w Bukiszkach
•    Wyżywienie w Szkole w Aviżeniach
•    Transport ze Szkoły w Łukcie
•    Bilety wstępu do zwiedzanych miejsc
•    Winieta Litewska
•    Ubezpieczenie uczestnika


Informacje i zapisy u Ewy Czaplejewicz osobiście ( Urząd Gminy w Łukcie ) lub tel. 604212763.

Liczba miejsc ograniczona – decyduje kolejność zgłoszeń.




komentarze (2) luk342: Jeszcze się łapiesz w przedziale ;] dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

12 Czerwca 2011, godz: 11:52

Grudziądzka Jesień Poezji: Ogólnopolskie Warsztaty Poetyckie


Grudziądzka Jesień Poezji
XVI Ogólnopolskie Warsztaty Poetyckie
Grudziądz 2011
2325 września


Organizatorzy:

Biblioteka Miejska im. Wiktora Kulerskiego i Stanisław Raginiak, literat.


Zapraszamy

młodzież do udziału w kolejnych, XVI Warsztatach Poetyckich Grudziądz 2011, które odbędą się w ramach Grudziądzkiej Jesieni Poezji w dniach 23 – 25 września.

       Chętni (w wieku od 15 do 23 lat) mogą już przysyłać trzy wiersze pocztą tradycyjną lub elektroniczną na adres: Stanisław Raginiak, ul. Skarżyńskiego 10/20, 86-300 Grudziądz lub raginiak@twoje-miasto.pl. Ostateczny termin nadsyłania utworów mija 31 sierpnia br.


      Do podpisanych imieniem i nazwiskiem utworów należy dołączyć krótką informację o sobie (wiek, wykształcenie, ewentualne osiągnięcia literackie oraz adres zwrotny). O zakwalifikowaniu na Warsztaty decyduje wyłącznie literacka wartość wierszy.

      Tegoroczne Warsztaty Poetyckie, których program otrzymają osoby zakwalifikowane, poprowadzą poeci: Zbigniew Chojnowski, profesor literatury Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie oraz Wojciech Kass, dyrektor Muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Praniu.    
       Osoby zakwalifikowane zostaną powiadomione o tym fakcie do dnia 15 września.
       Organizatorzy informują również, że koszty dojazdu, noclegu i wyżywienia pokrywają uczestnicy.
       W razie potrzeby można kontaktować się z panią Aleksandrą Ciżnicką, dyrektorem Biblioteki Miejskiej w Grudziądzu, tel. 056 46 202 01, e-mail: bibl@grudziadz.pl lub ze Stanisławem Raginiakiem (na podany wyżej adres poczty elektronicznej).

 


komentarze (0) Brak dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

9 Czerwca 2011, godz: 18:04

Dzień Dziecka


Dzień Dziecka

 

Serdecznie zapraszamy dzieci i rodziców na imprezę
 z okazji Dnia Dziecka, która odbędzie się 12 czerwca
o godz. 1500 na placu zabaw przy ul. Słonecznej w Łukcie.

 

Radni z Łukty, Rada Sołecka,
Koło Gospodyń Wiejskich „Warmianki”

 

W programie:
- gry
- zabawy
- konkursy z nagrodami                           
- słodki poczęstunek dla każdego dziecka


komentarze (6) outsider: No i proszę bardzo jednak udana impreza ;-) dodaj komentarz autor:gres edycja:gres

                                      
                                      
                             

 


copyright © lukta-city.pl
autor: Grzegorz Malinowski