Łukta-City 


login:

hasło:

zaloguj   |   rejestracja


Zapraszamy do galerii zdjęć "Łukta Dawniej".



18 Czerwca 2011, godz: 12:13

Gdy myślę... Łukta (6) - Odwaga czy tchórzostwo?



Gdy myślę... Łukta (6)
 ODWAGA CZY TCHÓRZOSTWO?


        Frapująca i zaskakująca dyskusja jaka wywiązała się na forum po mojej ostatniej refleksji dodała mi sił, wzmocniła wiarę, że w mojej rodzinnej wsi są jeszcze jednostki, które nie chcą się pogodzić z wszechobecnym i zasiedziałym tam marazmem.
        Odezwali się odważniejsi, tchórzliwi jak zawsze siedzą w kryjówkach i czekają aż burza minie. Tak jest najwygodniej.
        Różnica miedzy człowiekiem odważnym a tchórzliwym jest głównie taka, że ten pierwszy próbuje zmienić dookolny świat, walczy ze złem, a ten drugi wszystko ma w nosie, bo wszystkiego się boi. 
        W ostatniej swojej powieści „Ćwokowampiria” opisałem polskie społeczeństwo lat 90-tych i obecnych, już po 2000 roku. Nieciekawy to obraz. Szczególnie źle opisałem różnego typu urzędników, którzy jakby nagminnie w ostatnich latach dobierani są do kolektywów samorządowych nie na zasadzie kompetencji, ale przeróżnych kuriozalnych decyzji prezydentów, burmistrzów i wójtów. Kolesiostwo, zależności służbowe na różnych „dowódczych” szczeblach, sztuczne etaty dla kogoś znajomego z powiatu lub województwa, wykonywanie poleceń partyjnych, zatrudnianie rodzin znajomych polityków, wspólne, dziwne interesy władzy! Wszystko to prowadzi do ponurego obrazu naszej administracji. Wymyślono nawet skrót dla określenia pracownika samorządu. Mówi się o nim BMW, bierny, mierny, ale wierny. Taka urzędnicza miernota, która niewiele potrafi, ale za to ma świetny układ z szefem. Pensje niemałe, ale tylko dla tych od BMW. Ambitny i niepokorny pracownik, mający swoje zdanie, nie pasuje większości prezydentom, burmistrzom i wójtom. Na takiego się poluje, szuka powodu do pozbycia się go.
         I tak oto z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok psuje się nam ta nasza kochana Polska. Psuje, bo polityka weszła już wszędzie. Wagony pieniędzy idą miesięcznie na utrzymanie wielu  niekompetentnych urzędników.
        W prywatnej firmie taka pozbawiona kompetencji osoba straciłaby posadę. Co też ja piszę! Nikt by jej przyjął.  Prywatny pracodawca płaci za pracę, pomysły, kreatywność, dyspozycyjność, czasem całodobową. Szef liczy każdą złotówkę, bo generalnie większości firmom się nie przelewa. Natomiast w administracji państwowej, samorządowej nikt  specjalnie na etatach nie oszczędza, bo nie płaci ze swojego. Nie trzeba się specjalnie rozglądać, by to dostrzec.
         Rośnie nam armia nieudaczników, zauszników, leni i pozbawionych własnego ego pracowników. I nic i nikt tego nie powstrzyma. Trwa era szczurów. Najważniejsze wartości ludzkie poszły na bok!
        Stanisław Lem powiedział: „Chamów może nie przybywa, ale mają się coraz lepiej”.
        Rozmawiałem niedawno z lekarzem, starszym już człowiekiem, dla którego Józef Piłsudski jest jednym z największych, najważniejszych Polaków. Gdy zapytałem patomorfologa, co sądzi o rodakach, odpowiedział: „Nie wiem, jaki jest Polak”. Hm, pomyślałem, gdy spojrzy się na naszą historię, trudno o spokój ducha, wewnętrzną normalność. Wojny, rozbiory, zabory... Ostatni skończył się 21 lat temu. Może jest za wcześnie, by mówić o polskiej normalności, o w miarę wykształconym i kulturalnym obywatelu. Pewnie tak. Nie znaczy to jednak, że dziś wszyscy mamy akceptować zło, bylejakość, kłamstwo i kumoterstwo. Dawać przyzwolenie arogancji i chamstwu. Akceptować tandetę w każdym wydaniu.   
        Ze złem, w każdej postaci, trzeba walczyć.

        I dopiero teraz, po tym dość skomplikowanym (tak myślę) wstępie, wrócę do początku dzisiejszej refleksji.
        Panie (podpisującą się ZACIEKAWIONA też) i Panowie, którzy odwiedzacie stronę Grzegorza, dziękuję Wam za Wasz, sprzeciw przeciwko łukciańskiemu marazmowi, często też nonszalancji władzy. Nie ma większej satysfakcji dla pisarza (że użyję tego zwrotu),   niż to, że poruszył czyjeś serce i umysł. Wiem, cudów nie dokonamy. Czasem na najmniejsze zmiany trzeba czekać latami. Ale cenię ten Wasz niepokój, te obawy, że inne wsie, gminy żwawo idą do przodu, a Wasza (i moja) gmina przysnęła. Może pewnego dnia ktoś usłyszy wasz głos i – nie obrażając się – zaprosi na rozmowę. Mam taką nadzieję.
        Wam, młodszym, powiem jedno: w Łukcie nigdy nie było wyrazistej postaci, najmniejszego autorytetu (no, może w okresie mojej podstawówki i trochę później był nim – nie tylko dla mnie - nauczyciel matematyki, Paul Podralski).
        Łukta, jak sięgam pamięcią, zawsze była nijaka. Znaczy l u d z i e. Nikt nie odważył się unieść głowy ponad inne. Chodzili też wszyscy tymi samymi drogami. Łukta zawsze była bez wyrazu, mglista i bezbarwna. 
        Wyjątki były nieliczne. Niestety. Fredek Markowski (zmarł), wspomniany już P. Podralski… The End. Jak u The Doors. 
        Myślę, że Łukta może być inna, bardziej nowoczesna, barwniejsza. Wszystko zależy od mieszkańców. Od ich społecznej świadomości i odpowiedzialności za ten skrawek Ojczyzny.
        I dlatego umiarkowanie cieszę się z dyskusji na forum Grzegorza. To już coś! Pierwszy zaczyn, który świadczy o tym, że jeszcze nie wszyscy machnęli ręką, zobojętnieli.

        Gdyby nie Grzegorz Malinowski chyba nigdy nie zabrałbym publicznie głosu w sprawie mojej wsi, gminy. Bo niby – gdzie? Poświęciłem Łukcie wiele stron w swoich książkach, ale kto je czyta? Ledwie kilka osób. 
        Zapewniam Was, że w życiu warto być odważnym i prawdomównym. Za to się czasami płaci, ale za to lustro nie jest nam straszne.  
        Chciałbym dożyć lepszych dni dla mojej wsi.
        Naszej bylejakości, zaślepienia, egocentryzmu, egoizmu i braku zaangażowania nie zagłuszą kosiarki regularnie koszące trawniki ani dym weekendowych  grilli.
Wieś to my.
Jaka ona jest, jest naszą zasługą.
Jaka ona będzie – zależy w dużej mierze od Was Młodych.   

Stanisław Raginiak   

 

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.
©
Ilustacje: Grzegorz Malinowski




autor:gres edycja:gres wyświetleń: 2137

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!


komentarze:


status: UŻYTKOWNIK dobry

18 Czerwca 2011, godz: 13:55

+ 0 - 1

-

Prawdziwe, przykre...
zwłaszcza, że dotyczy nie tylko administracji samorządowej.
Polak knuje, kombinuje robi coś z niczego. Jesteśmy doceniani za granicą ale niestety nie u siebie.



status: UŻYTKOWNIK śmiały +

19 Czerwca 2011, godz: 13:35

+ 0 - 1

-

Cóż smutne to i niestety prawdziwe.W tej kwestii polecam książkę Pana Stanisława"Skrawek Ameryki",gdzie zderzają się dwa światy "chorych Polaków" i normalnych Amerykanów.Myślę,że naprawę tego co nas otacza,dobrze byłoby zacząć od siebie,a gdy to się powiedzie,zarażać tym innych.Może to jedyna droga do zmiany,poprawy naszej doli.



status: UŻYTKOWNIK dobry

edytowany:
19 Czerwca 2011, godz: 18:52

+ 0 - 0

;-) nie czytałem, ale jak słyszę/ czytam "normalnych Amerykanów"...
... wolę być dziwakiem ;-P



status: UŻYTKOWNIK przeciętny +

20 Czerwca 2011, godz: 20:57

+ 1 - 0

Hmmm Refleksji po artykule mam wiele, ale może przejdę do sedna. Co w związku z opisaną sytuacją? Jakie plany na przyszłość?



status: UŻYTKOWNIK dobry

21 Czerwca 2011, godz: 11:58

+ 0 - 0

nic... to przecież my mamy przejść do ofensywy ;-P



status: UŻYTKOWNIK przeciętny +

21 Czerwca 2011, godz: 18:08

+ 0 - 0

My? Myślałam, ze pomysłodawcy coś zainicjują :D



status: ADMINISTRATOR

21 Czerwca 2011, godz: 20:07

+ 0 - 0

Plan jest taki, aby zachęcić młodych ludzi, którym jeszcze zależy na dobrym wizerunku gminy, oraz na jej przyszłości do włączania się w jej życie.

A dlaczego młodych? Są oni pełni świeżych i ORYGINALNYCH ( osobiście nie znoszę kopiowania ) pomysłów. Wszyscy chyba chcemy, by coś się zawsze działo w naszej gminie, by wyładniała i zachęcała gości do częstych wizyt.

Chciałbym kiedyś powiedzieć: " Jestem dumny z mojej rodzinnej wsi. " Jak na razie nawet ciężko mi było to napisać.



status: UŻYTKOWNIK przeciętny +

21 Czerwca 2011, godz: 23:16

+ 0 - 0

"Plan jest taki, aby zachęcić młodych ludzi, którym jeszcze zależy na dobrym wizerunku gminy, oraz na jej przyszłości do włączania się w jej życie." Tego się domyśliłam, ale jak chcecie ich zachęcić? Myślę, ze trzeba działać a nie tylko pisać do nich artykuły. Już jutro rozpoczynają się wakacje, wyzwanie przed Wami. Może zorganizujecie jakieś ciekawe warsztaty dla dzieci i młodzieży?



status: UŻYTKOWNIK śmiały +

22 Czerwca 2011, godz: 20:41

+ 1 - 2

-

Uważam, że artykuły to jakiś początek:)właściciele stronki Łukta City powinni pomyśleć nad rozreklamowaniem swojej strony, aby trafiła do większej liczby odbiorców. Niewiele osób tu zagląda a jeszcze mniej zabiera głos. Hunnybunny przedstawiła ciekawą propozycję organizacji wakacyjnych warsztatów, jest jeden problem (albo go nie ma?) gdzie miałyby się te warsztaty odbywać??? Myślę, że sami młodzi niewiele zdziałają, potrzebny jest ktoś z administracji samorządowej, ktoś kto ma większe pole działania. Pomysły młodych, możliwości samorządu, obopólna chęć poprawy wizerunku gminy i sukces gwarantowany:)Znając życie to gmina zorganizuje festyn na rozpoczęcie wakacji i festyn na zakończenie wakacji i niech się ludziska odczepią:)



status: UŻYTKOWNIK wytrawny +

25 Czerwca 2011, godz: 10:03

+ 1 - 0

Diagnoza odnośnie gminy Łukta i samej Łukty została postawiona, recepta wystawiona, tylko co z lekarstwem. Lekarstwo w postaci "młodych ludzi" zdobywa wiedzę w miastach i z reguły tam zostaje, gdyż znajduje tam pracę, często również tzw. drugą połowę, a tym samym miejsce do życia.


 


copyright © lukta-city.pl
autor: Grzegorz Malinowski