Łukta-City 


login:

hasło:

zaloguj   |   rejestracja


Zapraszamy do galerii zdjęć "Łukta Dawniej".



2 Maja 2012, godz: 12:21

Gdy myślę… Łukta (16) DEKALOG (i nie tyko)


Gdy myślę… Łukta (refleksja 16)

DEKALOG (i nie tyko)


  "A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną,
zdadzą sprawę w dzień sądu.
Albowiem na podstawie słów twoich będziesz usprawiedliwiony
i na podstawie słów twoich będziesz potępiony." Mat. 12:36,37


          To jest tak: co innego pisać o sprawach społecznych, politykach (małych i dużych), władzy (mniejszej i większej), bo każdemu wolno wyrazić własne zdanie.
Źle dzieje się wówczas, gdy bezpodstawnie kogoś obrażamy. Autor takiej intencji robi to z premedytacją, stara się dokuczyć drugiemu człowiekowi. Najczęściej w ogóle go nie znając.
          To tylko jedna z naszych wad narodowych.
          W cywilizowanym świecie, w społeczeństwie o wyższym poziomie kultury i pojmowania wszelkich spraw i rzeczy taka społeczna zakała zostałaby wyrzucona poza nawias. Miejsce takiej zakały jest wyłącznie wśród troglodytów, ignorantów i abnegatów. (Tych, co to niczego w życiu nie osiągnęli odsyłam do lektury książek profesora Kazimierza Dąbrowskiego, nieżyjącego filozofa, psychiatry.)
          Już kiedyś napisałem, że swoje refleksje (niestety nieregularne z braku czasu) piszę głównie ze względu na Grzegorza, właściciela strony Łukta City. Rzadko udaje mi się w życiu spotkać młodą osobę tak dobrze wychowaną, przy tym świetnego grafika.
          Jestem zbyt szczwanym i starym lisem, który przed napisaniem pierwszej Refleksji nie zdawałby sobie sprawy z jednego, że cokolwiek zredaguję spotka się to z „krytyką”. Ktoś obrzuci mnie błotem. Wielu Polakom to wychodzi najlepiej. Mam już na sobie tyle błota, że kilogram więcej nie robi różnicy.
          Motto, które zamieściłem jest ważne. Jest bardzo ważne.
          Gdybym miał dziś 20 lat pewnie bym go nie rozumiał. Mam jednak dużo więcej. I bardzo je pojmuję. Dlatego wybaczam tym, którzy nie rozwinęli się na tyle, by zrozumieć ostatni mój nagrodzony wiersz. Inne też.
          Poezja jednak, Proszę Państwa, to nie kiełbacha i kapucha. Na pewno nie jest dla prostaczków. Sztuka generalnie jest – jak obliczyli Amerykanie – raptem dla dwóch procent społeczeństwa. Dla prostaczków jest całe spektrum debilnych programów telewizyjnych, piosenek z tekstami na poziomie osobnika z epoki kamienia łupanego.
          Ja nie dla takich piszę. Przede wszystkim dla siebie.
          Literatura to pamięć.
          Nie takich jak ja obrażano. Nie takich jak ja wypędzano z rodzinnych stron.
          Tylko, po latach, jakoś tak wychodzi, że wiocha czy miasto zaczyna się do nich przyznawać (najczęściej, gdy umrą). Podkreślę, że mnie na Łukcie nigdy nie zależało, nawet jak miałem kilkanaście lat, to już myślałem o „ucieczce”.
          Mam ją jednak w dokumentach, że tam się urodziłem. I tyle mamy wspólnego. Wioskę odwiedzam rzadko, ale to mój zasrany obowiązek, bo żyje tam jeszcze moja matka.
          Przyjdzie czas, że w ogóle nie będę tam zaglądał. Bo i po co? A, chyba że wpadnę na kawę do Grzegorza.
          Może i przybywa dobrze strzyżonej trawy w Łukcie. Ale nic poza tym. Zapewniam, że warto się ruszyć do innych gmin i zobaczyć, że tam jest o wiele normalniej, czyli czyściej. Lepsze są tam drogi i chodniki, mniej odstraszają domy (szczególnie przy głównych ulicach).
          Zapewniam Czytelników, że gdyby Łukcie zabrać pobliskie jeziora i trochę lasów nikt by tam nie przyjechał z zewnątrz. Ba, nawet czort by nie zajrzał. Na razie jednak bies tam zagląda, nawet wlazł w niektórych. A z demonem to nie ma o czym rozmawiać. Można go tylko pokropić święconą wodą, zdzielić krucyfiksem. Chyba nawet wiem, w kim siedzi. Pomodlę się wieczorem za dusze tych, którzy zostali opętani przez diabełka.
          Mam nadzieję, że kiedyś (pewnie już mnie nie będzie na świecie) ktoś przywoła dzisiejsze moje słowa i powie, że facet miał rację. Mało tego, stwierdzi też, że ten bies nadal buszuje po Łukcie. I zapewne będzie mu się lepiej – chociaż nadal incognito – chodziło po chodnikach i ulicach (obok domów chyba wreszcie odnowionych). Piszę to i nie bardzo w to wierzę, bo we wsi Łukta czas płynie jakby inaczej niż w innych gminach. Jakby łukciański zegar wymagał naprawy, a przynajmniej naoliwienia. Tylko kto ma to zrobić, kiedy prawie wszyscy chodzą pod sznurkiem rozpiętym na tej samej wysokości?
          To tyle. I aż tyle. Następną refleksję napiszę po jakimś łukciańskim festynie, bo ani chybił tam się zjawię. Może nawet z aparatem, bo warto – myślę – pokazać „piękno” mojej rodzinnej wsi.
          Pozdrawiam dyletantów i im podobnych. Osobne pozdrowienia dla nielicznych, którzy trzymają moją stronę.

 

Stanisław Raginiak

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.

© Ilustacje: Grzegorz Malinowski




autor:gres edycja:gres wyświetleń: 2403

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!


komentarze:


status: UŻYTKOWNIK dobry

2 Maja 2012, godz: 19:16

+ 4 - 0

krytykę(nawet najgorszą)trzeba umieć przyjąć z pokorą...
osobiście wolę oglądać tutejsze gęby niż tamtejsze pupy...
zaintrygowanych odsyłam do "Ferdydurke"



status: MODERATOR super +

3 Maja 2012, godz: 23:58

+ 1 - 0

Ja wręcz przeciwnie, łączę swoją przyszłość z Łuktą, ale mam cel. W przeszłości na pewno będę chciała coś zmienić. Może nadzieja i energia mnie nie opuszczą i uda mi się to osiągnąć. Aby żyło się lepiej. :)



status: MODERATOR nowy

7 Maja 2012, godz: 14:09

+ 1 - 0

Autor najpierw pluje na swoją rodzinną wieś a później pisze że chce pokazać jej piękno (chyba że piękno to w cudzysłowu). Dziwne że autor równa z ziemią gminę Łukta w której mieszka tak wychwalany przez niego Grzegorz. Przecież obrażając Jego dom obraża również i Jego.



status: ADMINISTRATOR

17 Maja 2012, godz: 23:57

+ 0 - 0

Ci, co w Łukcie tylko sypiają mogą nie dostrzec tego co autor refleksji. Niech ktoś spróbuje w tej gminie coś załatwić lub zorganizować...

Życzę ci malina, że kiedy już dojdziesz do tego momentu, że zaczniesz być traktowana w Łucie poważnie, będziesz miała przy sobie wspaniałych, kreatywnych i kompetentnych ludzi. I oby do tego czasu zmieniło się nastawienie władzy oraz mieszkańców, oczywiście na plus.

Aha, i uważaj malina na hasło które głosisz. "Aby żyło się lepiej" nie każdemu może dobrze się kojarzyć :D



status: UŻYTKOWNIK dobry

18 Maja 2012, godz: 23:07

+ 0 - 0

gimme a break ! gres
to samo można powiedzieć o artyście, którego monolog przedstawiasz co jakiś czas.
a tak a propos dla Ciebie to już pewnie zamierzchłe czasy, ja jednak przypomnę- pamiętasz może na czym zakończyło się zeszłoroczne malowanie mola nad jez. Korwik?!
nie?! farby były tylko zapał zaginął... ( z waszej strony organizatorzy)



status: ADMINISTRATOR

edytowany:
19 Maja 2012, godz: 07:58

+ 0 - 0

Hola, może źle się wyraziłem lub źle zostałem zrozumiany. Pisząc "gmina" mam na myśli nie sam urząd (tam nie zaglądam więc nie wypowiadam się w tej kwestii)i władzę, lecz mieszkańców. Ale widzę, że sam to nawet zauważyłeś - słomiany zapał i brak rąk do pracy.

Odnośnie malowania pomostu, to byliśmy tylko pomysłodawcami oraz informatorami. Akcja przycichła, nie wiem dlaczego. Spróbuję się czego więcej dowiedzieć. Dobrze by było ją reaktywować, bo stan pomostu z każdym dniem ulega pogorszeniu.



status: MODERATOR super +

19 Maja 2012, godz: 11:51

+ 0 - 0

Ja po prostu dowiedziałam się, że nie można malować pomostu, ponieważ farby mogą zanieczyścić wodę.



status: UŻYTKOWNIK dobry

19 Maja 2012, godz: 20:08

+ 0 - 0

o ile pamiętam to farby ktoś odebrał i był wyznaczony dzień malowania wspomnianego wcześniej pomostu. Plany pokrzyżował deszcz...
...następnego terminu nie raczyliście podać kamraci...


 


copyright © lukta-city.pl
autor: Grzegorz Malinowski