login:

hasło:

zaloguj   |   rejestracja


Zapraszamy do galerii zdjęć "Łukta Dawniej".



27 Maja 2012, godz: 10:03

Gdy myślę… Łukta (refleksja 17)


Gdy myślę… Łukta (refleksja 17)

          „Spoon River Anthology”, to niesamowita książka amerykańskiego poety i dramaturga Edgara Lee Masters`a. Wstyd przyznać, ale dopiero niedawno (przez przypadek) odkryłem tego wyjątkowego autora. Państwo Helena i Ernest L. z Grudziądza, których syn-poeta (odebrał sobie życie kilka lat temu) rozczytywał się w wierszach Amerykanina dali mi tom „Spoon…”. Bardzo rzadko się zdarza, abym na dłużej stracił oddech w czasie lektury. W tym przypadku tak jednak się stało.

Hill

Gdzie są Elmer, Herman, Bert, Tom i Charley,
słaby woli, silny z ramienia, klaun i Boozer, myśliwiec?
Wszyscy, wszyscy śpią na wzgórzu.
Jeden przeszedł w gorączce,
jeden został spalony w kopalni,
jeden został zabity w bójce,
jeden zmarł w więzieniu,
jeden spadł z mostu pracując dla dzieci i żony.
Gdzie są Ella, Kate, Mag, Lizzie i Edith?
 Wszyscy, wszyscy śpią na wzgórzu.
Jeden zmarł w haniebny porodzie,
jeden z zaprzepaszczonej miłości,
One na ręce brutala brały w burdelu,
One ze złamana dumą szukały serca.
Jeden po życiu w dalekim Londynie i Paryżu
został przywieziony do jej małej przestrzeni przez Ella i Kate i Mag.
Wszyscy śpią na wzgórzu.
Gdzie wujek i ciocia Emily Izaaka,
i starzy Towny Kincaid i Sevigne Houghton,
major Walker, który rozmawiał
o czcigodnych ludziach rewolucji?
Wszyscy, wszyscy śpią na wzgórzu.
Przyprowadzili ich martwych synów z wojny,
i córki, których życie było kruszone,
i ich dzieci bez ojca. Płacz.
Wszyscy śpią na wzgórzu.
Gdzie jest stary skrzypek Jones,
który grał dziewięćdziesiąt lat.
Ani złota, ani miłość, ani nieba (...)


          Niestety nie jestem tłumaczem. Wiersz wziąłem z Internetu, przełożony został komputerowo, więc kiepsko. Myślę jednak, że choć trochę oddał atmosferę poetyckiego świata Mastersa. Co wrażliwszych Czytelników „Refleksji” zapraszam do lektury amerykańskich wierszy.
          Dziś moja refleksja jest krótka i nietypowa.
          Chcę uzmysłowić zaglądającym na stronę Grzegorza, że kiedyś wszyscy znajdziemy się na podobnym wzgórzu.
          Dlatego warto szanować swoje życie.
          Każdy rok, miesiąc, tydzień, dzień.
          Nie warto być zakłamanym i fałszywym.
          Nie można pobłażać bylejakości, gdziekolwiek by się ona nie pojawiała.
          Kiedyś czeka nas rachunek sumienia.
          Młodość przemija bardzo szybko.
          Do najmniejszej, chociażby lokalnej historii przechodzą wyłącznie jednostki zdolne i niegodzące się na wszechobecną beznadzieję.
          Pozdrawiam wszystkich moich adwersarzy i proponuje im z pagórka za Łuktą (pierwszy zakręt w prawo w drodze do Worlin) popatrzeć na swoja wieś. Przy okazji na siebie. Ale nie na to, co mamy na sobie. Tylko głębiej, w siebie…
          Nikt z nas nie wie, kiedy dojdzie do swojego wzgórza.
          A skoro tak, to po to piszę czasami REFLEKSĘ, aby zmusić do myślenia, zmian.
          I o nic więcej mi nie chodzi.

Stanisław Raginiak

© Tekst jest chroniony prawem autorskim.
Zabrania się kopiowania i wykorzystywania w całości lub we fragmentach bez zgody autora.

© Ilustacje: Grzegorz Malinowski



autor:gres edycja:gres wyświetleń: 2374

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!


komentarze:


status: MODERATOR super +

27 Maja 2012, godz: 22:06

+ 2 - 0

"Dlatego warto szanować swoje życie.
Każdy rok, miesiąc, tydzień, dzień.
Nie warto być zakłamanym i fałszywym."
Piękne.



status: UŻYTKOWNIK śmiały +

17 Stycznia 2014, godz: 07:48

+ 0 - 0

Moje wzgorze to Muppberg(Franken),ale zawsze patrze w strone Polski/Lukty/i tez sobie zadaje pytania?-czasami nie znajduje odpowiedzi!!Boli!!


 


copyright © lukta-city.pl
autor: Grzegorz Malinowski